Ocalona | Alexandra Duncan

Ocalona | Alexandra Duncan

W związku z nadchodzącą premierą kontynuacji "Ocalonej", przychodzę do Was dziś z recenzją pierwszej części.

Ocalona

Alexandra Duncan

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu YA!


"Parastrata" to statek kosmiczny, na którym ludzie żyją, jakby byli w średniowieczu. Mężczyźni dowodzą i są od myślenia, a kobiety nie mają prawa głosu, muszą tylko wykonywać powierzone im zadania. Małżeństwa są aranżowane, a te z miłości nie mają prawa bytu. W kosmosie wierzy się, że Ziemia to złe miejsce, przyciągające i zabijające dusze, a podróż na nią przetrwać są w stanie tylko mężczyźni.
Szesnastoletnia Ava jest córką kapitana. Wyróżnia się spośród innych dziewczyn. Jest bardziej inteligentna i uzdolniona. Ma inne pragnienia, niż zadawane takim jak jej obowiązki. Od zawsze była czarną owcą, ludzie wierzą, że ciąży na niej klątwa.
Gdy Ava zakochuje się, popełnia błąd. Zostaje skazana na śmierć, a jedynym sposobem na przetrwanie jest podróż na Ziemię. Musi wyruszyć w nieznany teren. Przeżyje niebezpieczną i pełną przygód podróż, która nauczy ją, jak stać się silną, kochać, rozumieć i odróżniać prawdę od kłamstwa. Na jej drodze stanie jednak wiele przeszkód.

Jestem dość pozytywnie zaskoczona tą pozycją. Zwykle, gdy akcja książki dzieje się w kosmosie, to poznajemy świat daleko w przyszłości, gdzie maszyny rozumują jak ludzie. W tym wypadku kosmos jest zacofany o wiele bardziej od atmosfery panującej na Ziemi.

 Pierwsze 100 stron było niczym huśtawka, jakoś nie mogłam się wciągnąć, ale w międzyczasie pojawiały się wydarzenia, które mnie ciekawiły i sprawiały, że zapominałam o czasie. Następne 100 ciągnęło się nieskończenie długo i zastanawiałam się, czy aby dobrze zrobiłam, postanawiając dać jej szansę. Na całe szczęście od dwusetnej strony zaczęło dziać się dużo więcej i ciekawiej. Nawet nie zauważyłam, kiedy pochłonęłam pozostałe 300 stron.

W pierwszej części książki poznajemy warunki panujące w kosmosie i na jego statkach, a także powolne dostosowywanie się Avy w nowym dla niej świecie, na Ziemi. Kończy się ona w momencie, gdy rozkręca się akcja i rozpoczyna druga część. Skupia się ona na życiu Avy na Ziemi. Tym razem musimy zadbać nie tylko o siebie, ale także o małą, ziemską dziewczynkę, którą pozbawioną rodziny, bierze pod swoje skrzydła. Intrygujące, a zarazem dziwne było patrzenie oczami głównej bohaterki na świat, w którym codziennie żyjemy. Ona postrzegała go kompletnie inaczej niż ja, a rzeczy, które wydają nam się oczywiste, dla niej były wielkim znakiem zapytania. Oczywiście wszystko to bierze się stąd, iż dorastała w innych warunkach.


W książce poruszone są różne wątki. Z jednej strony mamy bunt i niesprawiedliwość, z drugiej bohaterka przeżywała pierwsze miłości i starała się wpasować tam, gdzie nie było jej miejsce. Z ciekawością podążałam z nią w tej przygodzie oraz poznawałam jej myśli i wewnętrzne rozterki, które zdradzały, że jest tylko dziewczyną, która pragnie tego, co wszyscy - normalnego życia - a za to zostaje wciągnięta w wir niespodzianek.

Bardzo polubiłam bohaterów, którzy zostali świetnie wykreowani, szczególnie kochanego Rushila i silną Perpetue, szkoda, że nie było ich trochę więcej. Moje serce podbiła Miyole, która jest bardzo inteligentną dziewczynką. Co do głównej bohaterki mam mieszane uczucia. Z jednej strony jest odważna i wytrwała, jak na to wszystko, co jej się przydarzyło, a z drugiej brakuje w niej ducha walki i jest trochę nieporadna, co akurat zwalić można na jej wychowanie. Posiada też wiele innych przeciwstawnych sobie cech, więc myślę, że może znaleźć swoich zwolenników, ale będą też tacy, których zirytuje jej osoba.

Książka zaskoczyła mnie wiele razy. Jest w niej wiele wartkiej akcji i nagłych zwrotów. Za każdym rogiem czyhają jakieś niespodzianki. Kilka razy też się wzruszyłam. Choć autorka ma dość ciężki styl pisania i nie do końca wszystko zrozumiałam, a pierwsze strony szły mi dość opornie, to koniec końców bardzo się wciągnęłam. Historia okazała się być wyjątkową opowieścią, z początku sci-fi, a ostatecznie przygodową z wątkiem miłosnym, o stracie, odnajdywaniu swojego miejsca, zmianach, zaufaniu, walce i wielkiej przygodzie, która pozwala spojrzeć na stare doświadczenia w zupełnie nowy sposób. Choć ma ona wiele wad, zdecydowanie warto ją przeczytać, a dla fanów tego gatunku to będzie prawdziwa gratka. Książka ma ogromny potencjał, pod warunkiem, że wpadnie w ręce osób, które będą potrafiły go docenić.


365 dni. Zobaczymy się znów | Alicja Górska

365 dni. Zobaczymy się znów | Alicja Górska

365 dni. Zobaczymy się znów

Alicja Górska

Za egzemplarz dziękuję Autorce i Wydawnictwu Novae Res.




Lullaby wiedzie szczęśliwe życie. Jest w stabilnym związku z troskliwym Evanem i studiuje kompozytorstwo z elementami sztuki. Ma określony kierunek na przyszłość i wie, jak chce żyć.
Wszystko się zmienia, gdy poznaje nowego wykładowcę, Louisa. Oboje mają podobne poglądy na świat i szybko znajdują wspólny język.
Wkrótce Lullaby dowie się, że ani Evan, ani Louis nie są tymi, za kogo ich miała, a w jej życiu nastąpią nagłe zmiany.

 Z początku obawiałam się, że książka mi się nie spodoba. Nie miałam, co do niej dużych oczekiwań i na szczęście mi się spodobała. Już od pierwszej sceny z Louisem dałam się wciągnąć tej historii. Całość przeczytałam w cztery godziny, a na końcu płakałam jak bóbr. Autorka, choć młoda, postawiła na oryginalność i zakończenie jej książki w niczym nie przypomina żadnego innego w typowych romansach. Chyba nigdy nie pogodzę się z tym, że nie będzie kontynuacji.

Nie potrafię ocenić bohaterów wykreowanych w tej opowieści. Lullaby nie ma żadnej konkretnej cechy, którą mogłabym ją opisać. Przypomina inne główne bohaterki z młodzieżówek, ale nie jest irytująca. Evan jest za to zbyt idealny, by mógł być prawdziwy, natomiast Louis to ten typ faceta, w którym zakochują się czytelniczki.

Zło tworzy człowiek i człowiek za zło odpowiada przed Bogiem.

Zostałam pozytywnie zaskoczona. Alicja ma lekki, ale nie infantylny styl pisania, którym sprawnie steruje emocjami czytelnika. Z początku nie mogłam się przyzwyczaić do krótkich zdań, które tworzyła, a także niedługich dialogów, które kończyły się, zanim na dobre zaczęły, ale z czasem obie te cechy zaczęły zanikać. W książce pojawia się także subtelny wątek fantastyczny, który sprawia, że jest ona ciekawsza. W inteligentny sposób porusza temat Boga, który nie narzuca się nikomu i bez względu na wiarę każdy powinien sobie z nim poradzić.



Dlaczego chcesz nas rozdzielić i pozbawić nadziei? Tam, na górze, masz mnóstwo aniołów. Po co ci mój?

"365 dni. Zobaczymy się znów" to debiut dobrze zapowiadającej się autorki, o miłości, smutku i nadziei. Porusza ważne tematy, ale chwilami jest też zabawna, a wpleciony motyw sztuki dodaje jej wrażliwości i oryginalności. Książka nie jest wybitna, ale na pewno warta przeczytania, można z nią miło spędzić popołudnie.
Urok Grace'ów | Laure Eve

Urok Grace'ów | Laure Eve

"Urok Grace'ów" to książka, o której czytałam różne opinie. Postanowiłam ją kupić z czystej ciekawości. Gdy widzę wiele tyle samo pozytywnych, co negatywnych zdań, od razu czuję, że muszę sięgnąć po daną pozycję. I tym razem dałam się zwieść swojej ciekawości i pięknej okładce.

Urok Grace'ów

Laure Eve

Wydawnictwo Feeria Young



W tym liceum, ale i także całym mieście rządzi rodzeństwo Grace'ów. Thalia i Fenrin to bliźniacy, Summer ma piętnaście lat i jest w wieku River, głównej bohaterki. Nic nie może stanąć pomiędzy tą trójką, między nimi a światem jest nieprzekraczalna granica. Wszyscy ich znają, a słyną z plotek o czarach. Każdy w szkole chciałby stać się ich przyjacielem, choćby na moment, ale niewielu dostępuje tego zaszczytu.
River jest nowa i samotna. Ma niecodzienne zainteresowania i pociąga ją aura tajemniczości. Ona również marzy o tym, by zostać zauważoną przez Grace'ów. Ona też chciałaby stać się ich częścią.
Nikt nie domyśla się, że River też skrywa mroczny sekret. Co może się wydarzyć w wyniku połączenia takiej osobowości oraz mocy? I jak niszczycielskie się okaże?

Nie wydawało mi się, żeby magia mogła być zła. To zależało od posługującej się nią osoby, nie od samej magii. Była jak nóż. Nieruchomy, dopóki ktoś nie wywrze na nim własnej woli (...). Może służyć do rozcięcia komuś więzów - lub do zabicia go.

Feeria Young jest wydawnictwem, którego książek nie boję się brać w ciemno, bo jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Zdarzało mi się, że niektóre pozycje podobały mi się mniej niż inne, ale nigdy nie natrafiłam na nic, co warte było krytyki. Co do tej książki mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony była wciągająca i bardzo atrakcyjna przez swoją tajemniczość, a z drugiej sprawiało to, że chwilami byłam zmęczona czytaniem. Nie do końca podobało mi się też to, że autorka nie mogła się zdecydować na to, czy te czary rzeczywiście istnieją, czy też nie. Wydaje się, że tak i wszystko się kręci wokół nich, ale chwilami pojawiają się teksty typu "Magia? To ty w nią wierzysz?", "Ona nie istnieje" itd. Bohaterzy tak do końca nie wiedzieli, co mają myśleć.


 Narrację prowadzi River, która do samego końca nie zdradza czytelnikom, o czym tak naprawdę myśli. Wydaje się, że ukrywa dużo więcej niż mówi. Trudno mi ją jednoznacznie ocenić. Wydaje się, że chce się wtopić w tłum, udawać, że Grace'owie nie oddziałują na nią tak jak na innych, by sami najpierw ją zauważyli. Z czasem jednak okazuje się, że gra ona ważniejszą rolę niż całe rodzeństwo razem wzięte. 
Jest ona dość niezwyczajna. Prawie tak samo jak Grace'owie. Zarówno ona jak i oni skrywa wiele tajemnic, i tak samo czają się za nimi codzienne problemy rodzinne, a nawet egzystencjalne. Żaden z bohaterów mnie nie denerwował, nie zachowywał się dziecinnie, ani nazbyt arogancko, jak to autorzy lubią sobie wplatać do opowieści. Wręcz przeciwnie. Fenrin podbił moje serce i uważam, że było go tam trochę za mało, bo mimo że pojawiał się często, to jednak niewiele się o nim dowiedziałam. 

To, co ludzie demonstrują, wskazuje, jacy chcieliby być. To zaś, co ukrywają, wskazuje, kim naprawdę są.

Nie jest to jakieś niesamowite dzieło, jednak książka ma w sobie coś wyjątkowego, co nie pozwala mi wystawić negatywnej opinii na jej temat, a wręcz z niecierpliwością czekam na kontynuację i jestem ciekawa, co tym razem wymyśli autorka. Długo o nie myślałam i wiem, że gdyby ta książka była serialem, na pewno okazałaby się hitem ze swoją aurą tajemniczości i tysiącem zagadek. Jako dzieło do czytania, a nie oglądania jest to trochę mniej ciekawa perspektywa. Posiada też niewielki wątek miłosny, który niby jest ważny, ale wspomina się o nim zaledwie kilka razy, a ostatecznie okazuje się, że zostaje poprowadzony w najgorszym możliwym kierunku. W każdym razie jego rozwiązanie mnie nie zadowala i mimo marnych szans, mam nadzieję, że autorka naprawi go w kolejnej części.

"Urok Grace'ów" to niepokojąca opowieść o czarach, za którymi ukrywają się problemy, z którymi zmagają się zwyczajni nastolatkowie. Wydaje mi się, że cała ta historia jest metaforą od prawdziwego życia. Za tajemnicami kryje się więcej niż się dowiadujemy. Żałuję, że autorka zostawiła tak wiele wątków otwartych, ale to sprawia, że wyczekiwanie na kolejną cześć jest nieuniknione. A zakończenie było dla mnie sporym zaskoczeniem, które pozostawiło mnie z milionem pytań. Choć jest parę minusów, są też plusy, takie jak na przykład lekki styl pisania autorki, który sprawia, że nie można się oderwać od książki, która jest ciekawa i intrygująca. 

Mimo kilku negatywów w tej książce, uważam, że warto po nią sięgnąć, choćby po to, by samemu móc ją ocenić. Opowiedziana w niej historia jest wciągająca i jest dopiero początkiem nieźle zapowiadającej się serii. Autorka świetne utrzymuje w niej mroczny klimat. Chcąc nie chcąc, bardzo mnie wciągnęła.


Czasem człowiek potrzebuje wytyczonych granic. Granice mówią mu, że ktoś go kocha.


Czerwień Rubinu | Kerstin Gier

Czerwień Rubinu | Kerstin Gier

Od dawna słyszałam dużo pozytywnych opinii o Trylogii Czasu, długo też zbierałam się do jej przeczytania. Teraz żałuję, że tak długo z tym zwlekałam. To jedna z tych, które zostają w pamięci na dłużej i chce się do nich wracać. "Czerwień rubinu" to początek dobrze zapowiadającej się serii. Pewnie już o niej słyszeliście, może nawet czytaliście, ale jeśli nie, zapraszam Was do lektury recenzji pierwszej części.


Czerwień rubinu

Kerstin Gier

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina!




Gwen z pozoru jest całkiem zwyczajną nastolatką. Tylko od czasu do czasu widzi zmarłych. Jej kuzynka Charlotta jest nosicielką genu, który umożliwia podróżowanie w czasie po skończeniu szesnastego roku życia, do czego przygotowywała się przez całe życie. W tym momencie jednak zamiast niej, to Gwen cofa się w czasie.
Okazuje się, że podróże kontroluje pełna tajemnic organizacja, która obejmują Gwen opieką. Jeszcze jednym podróżnikiem w czasie, którego poznaje dziewczyna jest bardzo przystojny Gideon.
Jak Gwendolyn poradzi sobie z nowymi informacjami, skoro codziennie przerzucana jest do innej epoki? W dodatku ma do wykonania pewną ważną misję w przeszłości... Komu powinna zaufać?

Wiem, że istnieją rzeczy na niebie i ziemi, których nie potrafimy sobie wytłumaczyć. Ale być może nadajemy tym rzeczom zbyt wielkie znaczenie, zajmując się nimi tak mocno.

Przez kilka pierwszych rozdziałów nie potrafiłam się tak do końca połapać, o co chodzi. Myliłam imiona bohaterów, których było naprawdę mnóstwo. Dopiero gdzieś w połowie złapałam wiatr w żagle i wciągnęłam się w książkę tak mocno, że nawet nie zauważyłam, kiedy nagle udało mi się wszystko zrozumieć i nic już więcej nie pomylić. Do ostatniej strony dotarłam jeszcze tego samego dnia, którego rozpoczęłam czytanie. Ta książka nie jest cienka, bo ma ponad trzysta stron, ale poczułam się trochę, jakbym przeczytała dopiero wstęp do świetnie zapowiadającej się historii.

 To chyba jedyna taka książka, w której, w co drugim zdania nie pojawia się "do diabła" lub inne oklepane powiedzonka. Po tylu przeczytanych młodzieżówkach tego się właśnie spodziewałam. Zostałam miło zaskoczona, bo choć schemat wydaje się nieco oklepany, to książka ani trochę taka nie jest. Kerstin przedstawiła ją w zupełnie nowym świetle. To moje pierwsze spotkanie z tą autorką i bardzo udane. To świetna pisarka, która potrafi rozkręcić akcję tak, żeby zaciekawić czytelnika, a także trzymać go w napięciu, by z czasem zaczął przewracać strony szybciej i szybciej. 

Bohaterzy nie są irytujący. Choć Gwen chwilami zachowywała się jak dziecko, to potrafię zrozumieć jej postępowanie, bowiem została postawiona w niecodziennych sytuacjach. Wraz z rozwojem książki obserwujemy jej wewnętrzną przemianę i wybudzającą się stopniowo siłę oraz odwagę. Gideon był niczym arystokrata i poznajemy go jako zadufanego w sobie chłopaka, który z biegiem czasu również się zmienia. W tle przewijają się bohaterzy, którzy sprawiają, że ta opowieść jest specyficzna, ale w pozytywny sposób. Rodzina Gwen od zawsze odbiegała od normy, a czytając sceny z nimi, czasami miałam ochotę parsknąć śmiechem. Pozostali, tak jak przedstawione wydarzenia, nadają książce charakteru tajemnicy i intrygi.


"Co było gorsze? Zwariować czy naprawdę podróżować w czasie? Chyba to drugie, pomyślałam. Na to pierwsze pewnie można brać jakieś tabletki."


 "Czerwień rubinu" to niezwykła i niecodzienna opowieść o podróżach w czasie. Chwilami utrzymana jest w klimatach średniowiecznych. Posiada mnóstwo sekretów, humoru, który, gdy już się pojawiał, sprawiał, że zaśmiewałam się do łez. Autorka inteligentnie poprowadziła akcję i potrafi sprawnie sterować emocjami czytelnika. Jej styl pisania jest lekki i przyjemny. Po zakończeniu, jakie nam zaserwowała, jestem pewna, że jeszcze długo nie przestanę się zastawiać, co się wydarzy dalej i czuję, że muszę jak najszybciej sięgnąć po kolejny tom! Jestem pewna, że pierwsza część to dopiero rozgrzewka, a autorka rozwinie skrzydła dopiero w kolejnych, pokazując, na co naprawdę ją stać. Ze szczerym sercem mogę Wam ją polecić i gwarantuję, że to historia, która i Wam przypadnie do gustu.








 
Blisko ciebie | Kasie West

Blisko ciebie | Kasie West

Blisko ciebie

Kasie West

Wydawnictwo Feeria Young



Autumn właśnie miała wyjechać z przyjaciółmi na wyczekiwaną wyprawę zimową poza miasto. Niestety oni wyjeżdżają bez niej. Autumn przez przypadek zostaje zamknięta w bibliotece, w dodatku na cały weekend i nikt nie zauważa jej nieobecności. Pozostaje bez telefonu, ogrzewania i jedzenia, za to z towarzystwem.
O Dax'ie niewiele wiadomo poza tym, że ma nieciekawą opinie: bójki i poprawczak. Najbliższe dni Autumn będzie musiała spędzić z chłopakiem, który nie ma ochoty na jej towarzystwo. Choć na początku nie mogą się dogadać, czas sprawia, że otwierają się przed sobą, a między nimi coś zaskakuje.
Czy ich znajomość ma szansę przetrwać poza ścianami biblioteki? Szczególnie, że wszystko nagle zaczyna się komplikować...


"-Mogło być gorzej.

-Mogło być też lepiej."


To moje trzecie spotkanie z tą autorką i muszę przyznać, że bardzo udane. To najlepsza książka Kasie West i jedna z lepszych, jakie ostatnio czytałam. Byłam do niej pozytywnie nastawiona, mimo że "Chłopak z sąsiedztwa" trochę mnie rozczarował. "Blisko ciebie" przerosło moje oczekiwana i mogę stwierdzić, że mimo jednej potyczki, jest to autorka, której książki można brać w ciemno. Są lekkie, przyjemne, prawdziwe i pełne miłości wymieszanej z przyjaźnią.

 Historia wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Byłam podekscytowana tym, że akcja ma się odbywać w bibliotece, no bo, kto by nie chciał zostać w niej zamkniętym? Te sceny rzeczywiście były fajne i pozwoliły nam blisko poznać głównych bohaterów oraz ich tok myślenia. W połowie książki (niestety) zostają z niej wypuszczeni i wtedy bańka mydlana, która otaczała Autumn i Daxa zostaje przebita, wpuszczając do książki świat zewnętrzny.
Na początku myślałam, że przez to akcja zwolni tępa, ale było jeszcze ciekawiej. Z niecierpliwością poznawałam ciąg dalszy historii. Wraz z bohaterką śmiałam się i poznawałam nowe oblicza tej opowieści.


Główni bohaterzy to dwie przeciwne sobie postacie. Autumn jest energiczna, otwarta i rozgadana, Dax natomiast zdystansowany, spokojny, ale dominujący. To mieszanka, którą Kasie idealnie przedstawiła. W tle pojawiają się bohaterowie podobni do tych z reszty jej książek: typ przyjaciela, kawalarza, sceptyk, sentymentalista itd.
Większość bohaterów mierzy się z jakimś problemem, który mógłby mieć każdy z nas i to pozwala się z nimi utożsamić, a także sprawia, że stają się autentyczni.



"Wreszcie uświadomiłam sobie, czego chcę, i na tę chwilę miało to słodko-gorzki smak."



 "Blisko Ciebie" to ciepła i zabawna opowieść o nauce rozumienia własnych uczuć, nieocenianiu ludzi po pozorach, sile przyjaźni, miłości, która nie zawsze musi być prosta oraz akceptacji siebie. W tle tak jak w pozostałych książkach autorki przewija się motyw rodziny i problemy osobiste. To książka godna polecenia, warta każdej minuty i złotówki. Obowiązkowa pozycja, którą musicie poznać!






Bez uczuć | Mia Sheridan

Bez uczuć | Mia Sheridan

Bez uczuć

Mia Sheridan

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Otwartemu!

premiera: 02.08.2017



Dawniej Lydia była bogatą księżniczką, której niczego nie brakowało. Po śmierci ojca rodzinny interes znalazł się skraju bankructwa, a dziewczyna gotowa jest zrobić wszystko, by ją uratować.
Brogan, niegdyś ogrodnik w pałacu rodziny Lydii, zamieszkały tam wraz z ojcem alkoholikiem i młodszą siostrą, dziś zimny i wyrachowany biznesmen. Wciela w życie swój plan zemsty na rodzinę De Havilland.
Rozdzieleni przez jedno nieporozumienie, wybrali życie bez uczuć. Niebawem ich ścieżki znów się krzyżują, a role odwracają. Ostateczny cios spada na Lydię z najmniej spodziewanej strony, a ona poznaje ukrywane dotąd tajemnice.
Czy w sercach Lydii i Brogana jest jeszcze miejsce na miłość? Czy będą w stanie porzucić przeszłość i sobie wybaczyć?

Trochę się obawiałam tej książki. Bałam się, że nie do końca mi się spodoba, ale czułam, że mimo opisu, który wskazywał na oklepaną opowieść, Mia mnie nie zawiedzie. I tak się stało. Jej książki wyróżniają się tym, że mimo sprawdzonych schematów, potrafi przedstawić je w nowy sposób, a jej historię są głębokie i z przekazem. Ku mojemu zdziwieniu "Bez uczuć" spodobało mi się tak bardzo, że z czystym sercem mogę powiedzieć, że to najlepsza dotychczasowa książka tej autorki, a znana nam jest z tego, że pisząc, skupia się na znakach zodiaku. "Bez uczuć" zainspirowane jest baranem.


Sympatią zapałałam do bohaterów już od pierwszych stron. Mimo że z Brogana zimny drań to polubiłam go bardziej od Lydii. Jest on przykładem mężczyzny zranionego, ukrywającego swoje oblicze pod maską. Jest zdeterminowany i gotowy na wszystko, nawet na przekraczanie granic, by osiągnąć swój cel. Lydia jest przykładem kobiety silnej i niezależnej mimo wszystko. Z podniesioną głową radzi sobie ze wszystkimi przeciwnościami losu, a nadzieja nie opuszcza jej do samego końca. osoby. Musi sobie poradzić sobie z nagłą zmianą i porzucić luksusowe życie, co umacnia jej cechy charakteru. Od pierwszych wypowiedzianych słów moje serce podbił też zabawny Fionn, a z czasem polubiłam nawet niezmienną Daisy, dla której wartości są ważniejsze niż rzeczy materialne, mimo iż pochodzi ona z bogatego rodu. Z pośród bohaterów drugoplanowych wybrałam też sobie parę ofiar, których domy podpaliłabym przy najbliższej okazji.


"Nauczyłam się, że każdy wybór ma swoje konsekwencje, a pielęgnowanie goryczy zatruwa człowieka od środka."

Ta książka opowiada o wartościach i rzeczach, które są najważniejsze w życiu człowieka. O tym, jak pewne wydarzenia są w stanie zmienić człowieka. To opowieść o zemście, nieplanowanych konsekwencjach i wielkiej miłości, na której drodze staje wiele przeszkód.
Podczas czytania serducho biło mi jak na zawodach sportowych. W "Bez Uczuć" jest więcej rewelacji, emocji i zaskoczeń, niż w innych książkach Mii. Jest też poruszonych wiele nowych wątków, które dotąd się w nich nie pojawiały i sprawiają, że ta książka jest tak wyjątkowa. Ostatnie sto stron najbardziej mną poruszyło. Było tam mnóstwo zwrotów akcji, których się nie spodziewałam i kiedy wydawało się, że książka mogłaby już zostać zakończona, autorka nagle znowu udowadniała, że jest świetną pisarką i nie idzie na łatwiznę. Podobał mi się też irlandzki klimat, który Mia Sheridan wplotła do swojego dzieła.


"Granica między miłością a nienawiścią jest bardzo płynna."


"Bez uczuć" jest moim nowym wakacyjnym odkryciem, który podbije Wasze serca. Oto nadszedł dzień, w którym nieprzypadkowa książka pozwoliła mi pozbyć się niemocy czytelniczej, a w dodatku pozostawiła mnie z kacem książkowym, co z kolei sprawia, że mam ochotę przeczytać stos nowości albo reread jakichś sprawdzonych perełek.

Polecam Wam ją serdecznie. To obowiązkowa pozycja, którą musicie przeczytać! Nie pożałujecie.



"Oby nie zdarzało wam się upaść, kraść, oszukiwać ani upijać. Jeśli już musicie upaść, padajcie sobie w objęcia. Jeśli musicie kraść, kradnijcie sobie pocałunki. Jeśli musicie oszukiwać, oszukujcie śmierć.  A jeśli musicie pić, pijcie z przyjaciółmi"



Miłość, która przełamała świat | Emily Henry

Miłość, która przełamała świat | Emily Henry

Miłość, która przełamała świat

Emily Henry

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu YA!




Natalie jest adoptowana. Jej indiańskie korzenie sprawiają, że historie ludowe nie są jej obce. Choć dziewczyna ma kochającą rodzinę i niczego jej nie brakuje, wciąż czuje się inna i poszukuje swojej drogi.
Swoje ostatnie lato przed wyjazdem na studia spędza w rodzinnym mieście w Kentucky. Wtedy dziewczyna zaczyna zauważać różne dziwne rzeczy dziejące się na jej oczach. Zielone drzwi do jej pokoju nagle stają się czerwone, znika ogród, który rozciągał się obok przedszkola. W miejscu miasteczka znikąd pojawiają się wzgórza. Ale to tylko początek. Któregoś dnia, przed odejściem, jej babcia ostrzega ją: "masz tylko trzy miesiące, aby go uratować". 
Następnego dnia Natalie spotyka pięknego chłopca imieniem Beau, a wtedy czas i miejsce przestają mieć znaczenie. Okazuje się, że każda z poznanych wcześniej historii łączy ją z cząstką jej przyszłości.
Czy Natalie uda się odkryć prawdę i uratować odpowiednią osobę?


Nie jestem pewna, czego się spodziewałam po tej książce, ale na pewno nie tego, co przeczytałam. Nie należę do osób, które oceniają książkę po okładce, ale do tej przyciągnęła mnie właśnie ona. Odkładając jej czytanie, coraz bardziej wmawiałam sobie, że to może jakiś typowy romans ze źle osadzonym wątkiem fantastycznym. Nic bardziej mylnego. Zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Opis nie oddaje w żadnym stopniu historii opowiedzianej w tym dziele. 

Autorka stworzyła światy, w którym istnieją podróże w czasie, a sny są niczym wizje. Główna bohaterka lawiruje między wydarzeniami, poszukując siebie, a jednocześnie swojej miłości. Natalie kieruje się opowieściami, które przekazywała jej babcia, będąc pewną, że kiedyś jej się przydadzą. Każda z nich odzwierciedla jakiś aspekt jej życia, który ma ją doprowadzić do rozwiązania zagadki dwóch światów.

Pierwsze kilkadziesiąt stron czytało mi się trochę ciężko. Mimo że były ciekawe to jakoś mnie nie wciągnęły. Z czasem jednak zaczęłam się zatracać w historii i zanim się obejrzałam, przeczytałam prawie całą książkę. Podobało mi się to, jak autorka sprytnie przeskakiwała między wydarzeniami, dzięki czemu historia była kompletnie nieprzewidywalna. Miałam mnóstwo pomysłów na to, jakie tajemnice czekają na odkrycie, jednak żadna z moich teorii się nie sprawdziła. Prawie do samego końca podróżujemy z Natalie, szukając jej drogi do szczęścia oraz znalezienia siebie, a także w końcu do zrozumienia wszystkich dziwnych zjawisk występujących w książce. 




 Bohaterzy ani przez chwilę mnie nie irytowali, co mnie cieszy, bo ostatnio natknęłam się na mnóstwo takich w książkach. Natalie jest bardzo autentyczna. Ma mnóstwo problemów i pragnień. Nie jest pewna własnej tożsamości i wciąż się nad nią zastanawia. Poszukuje siebie w ludzki sposób. Beau jest chłopakiem ze złą reputacją, ale w jego zachowaniu nic nie wskazuje na to, że ma złe zamiary. Jest troskliwy, ale zdecydowanie mniej przekonujący niż Natalie. Mimo to, polubiłam go bardziej od głównej bohaterki. Chyba mam słabość do książkowych chłopaków.


Autorka w swojej historii opowiada o różnych odcieniach miłości oraz pokazuje jej wartość. Tym sposobem wzrusza, a także zaciekawia. Książka chwilami bywała mroczna, bądź niepokojąca i na samym początku posiadała wręcz cechy thrillera. Z czasem zaczęła się przemieniać w opowieść o dorastaniu, poszukiwaniu siebie, szczęścia, miłości i przyjaźni, a także o poświęceniu. Wszystkie dziwne zjawiska w postaci wizji itp intrygowały, a z czasem, jak ich postać zaczynała się zmieniać, zagłębiałam się coraz bardziej i bardziej, ciekawa, co dalej. Wielokrotnie śmiałam się i przeżywałam wszystkie emocje wspólnie z bohaterką, a na samym końcu nawet płakałam. To właśnie wątek fantastyczny sprawił, że "Miłość, która przełamała świat" była tak wyjątkowa i pozwolił na ukazanie miłości w kompletnie nowy, uniwersalny i ponadczasowy sposób.


Zakończenie książki nie było jasne tak do końca. Możemy się tylko domyślać, co autorka miała na myśli i choć wydaje się to jasne, to jednak w mojej głowie kiełkują się wątpliwości na temat tego, czy aby na pewno postawiła na happy-end. Może nigdy się tego nie dowiemy. Na pewno jednak jest emocjonalne i sprawia, że po odłożeniu książki jeszcze długo się o niej myśli.


Mimo wszystkiego, warto ją przeczytać, choćby dla samych emocji. Gwarantuję, że nie pożałujecie. Jest niesamowita i przenosi nas do zupełnie innej, lepszej rzeczywistości. A wszystko to, co wydaje się mało pociągające, historie ludowe, dziwne zjawiska, które mogłyby odpychać są opowiedziane w kompletnie nowy sposób, dopełniając książkę i nawet, jeśli myślicie, że to nie w Waszym stylu, to uważam, że warto poświęcić uwagę tej książce, bo nic w niej niej jest takie, jak się wydaje. 


Wróć za mną | A. Meredith Walters

Wróć za mną | A. Meredith Walters

Ostatnio wiele otrzymałam wiele komentarzy, na temat tego, że bardzo się rozpisuję, więc dziś dla odmiany wstawiam krótką recenzję. :D


Wróć za mną

A. Meredith Walters

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu YA!




"Wróć za mną" jest to kontynuacja książki "Twoim śladem", której recenzję możecie przeczytać, klikając tutaj. Druga, a zarazem ostatnia część tej dylogii podobała mi się jeszcze bardziej, o ile to  w ogóle możliwe. Autorka weszła na zupełnie nowy, lepszy poziom w opowiadaniu losów Aubrey i Maxxa.


Uzależnienie prawie pokonało Maxxa, ale z całą pewnością odebrało mu Aubrey, osobę, na której najbardziej mu zależało. Słowa, którymi go pożegnała dźwięczały mu w głowie, więc postanowił zgłosić się na odwyk. Gotowy zrobić wszystko, aby ją odzyskać podejmuje się ciężkiej pracy w każdym aspekcie swojego życia i walczy z porzuceniem przeszłości.
Aubrey poniosła konsekwencje związania się z Maxxem. Poszła za głosem serca, a teraz postanawia słuchać tylko rozsądku. Obiecuje sobie, że skończy z Maxxem i zajmie się sobą, ale w jej plany na przyszłość wkradają się niespodziewane wątpliwości.
Po skończonym odwyku Maxx zamierza wrócić i nie pozwolić sobie już więcej na stratę ukochanej dziewczyny. Oboje będą zmuszeni skonfrontować się ze sobą oraz swoją przeszłością.


 Książkę pochłonęłam w kilka godzin. To ciąg dalszy opowieści o niszczycielskiej sile miłości. Tym razem widzimy, jak Maxx walczy z uzależnieniem i toczy wieczne wojny ze swoją podświadomością. Stara się być silny dla Audrey i brata, lecz głosy w jego głowie próbują zepchnąć go na dawne tory. Autorka ukazuje trud walki z pragnieniami. Audrey również jest pełna rozterek, bowiem złamane serce nie pozwala jej zapomnieć o miłości do Maxxa, ale dziewczyna boi się ponownego zranienia. Toczy się w niej nieustanna walka serca z rozumem.



"Uderzenie w twarde dno było łatwe. Natomiast wyczołganie się z powrotem na powierzchnię okazało się prawie niemożliwe."

W tej części bliżej poznajemy niektóre postacie wspomniane w "Twoim Śladem". Potwierdzają one tylko teorie o sile uzależnień i wszystkich toczących się w książce walkach. Są one dowodem na to, że autorka w kontynuacji nie postawiła na miłość i nie postanowiła porzucić trudnych tematów, które sprawiły, że jej książki są tak wyjątkowe. Widzimy zmagania bohaterów z różnych powodów, którzy próbują ruszyć na przód i odepchnąć od siebie zło, które dotąd ich determinowało. Autorka swoim lekkim i barwnym stylem pisania próbuje zwrócić naszą uwagę na lepsze strony życia, których możemy sięgnąć, dzięki odwadze i sile.

Myślę, że autorka miała świetny pomysł na fabułę, a po drodze tylko złapała wiatr w żagle i sprawiła, że ta książka stała się jeszcze bardziej ciekawa niż planowała. Ostatnie strony to ogromne zwroty akcji, w których moje serce biło jak na wyścigach. Przerzucałam kartki coraz szybciej i szybciej, żeby dowiedzieć, co dalej. Zostałam zaskoczona tak wiele razy, że już nie wiedziałam, co myśleć, ale oczywiście w pozytywnym znaczeniu.

Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę książkę, bo daje ona mnóstwo nadziei. Jest promykiem rozświetlającym mrok.

"Wróć za mną" to opowieść o zaufaniu, zagubieniu i odnajdywaniu swojej drogi życiowej. Rozumieniu siebie, godzeniu się z przeszłością i ruszaniu do przodu, dzięki ciężkiej pracy i cierpliwości. To historia mówiąca, że z każdej sytuacji jest wyjście, a ludzi trzeba pokochać zarówno z ich zaletami, jak i wadami.



"Musisz doświadczyć trudności, żeby uzmysłowić sobie, gdzie powinnaś się znaleźć. Jestem przekonana, że to, jak reagujemy w najbardziej przygnębiających chwilach naszego życia, świadczy o tym, jakim człowiekiem tak naprawdę jesteśmy."








Serdecznie polecam również poprzednią część "Twoim śladem".


Copyright © 2014 Sun Reads , Blogger