Ocalona | Alexandra Duncan

Ocalona | Alexandra Duncan

W związku z nadchodzącą premierą kontynuacji "Ocalonej", przychodzę do Was dziś z recenzją pierwszej części.

Ocalona

Alexandra Duncan

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu YA!


"Parastrata" to statek kosmiczny, na którym ludzie żyją, jakby byli w średniowieczu. Mężczyźni dowodzą i są od myślenia, a kobiety nie mają prawa głosu, muszą tylko wykonywać powierzone im zadania. Małżeństwa są aranżowane, a te z miłości nie mają prawa bytu. W kosmosie wierzy się, że Ziemia to złe miejsce, przyciągające i zabijające dusze, a podróż na nią przetrwać są w stanie tylko mężczyźni.
Szesnastoletnia Ava jest córką kapitana. Wyróżnia się spośród innych dziewczyn. Jest bardziej inteligentna i uzdolniona. Ma inne pragnienia, niż zadawane takim jak jej obowiązki. Od zawsze była czarną owcą, ludzie wierzą, że ciąży na niej klątwa.
Gdy Ava zakochuje się, popełnia błąd. Zostaje skazana na śmierć, a jedynym sposobem na przetrwanie jest podróż na Ziemię. Musi wyruszyć w nieznany teren. Przeżyje niebezpieczną i pełną przygód podróż, która nauczy ją, jak stać się silną, kochać, rozumieć i odróżniać prawdę od kłamstwa. Na jej drodze stanie jednak wiele przeszkód.

Jestem dość pozytywnie zaskoczona tą pozycją. Zwykle, gdy akcja książki dzieje się w kosmosie, to poznajemy świat daleko w przyszłości, gdzie maszyny rozumują jak ludzie. W tym wypadku kosmos jest zacofany o wiele bardziej od atmosfery panującej na Ziemi.

 Pierwsze 100 stron było niczym huśtawka, jakoś nie mogłam się wciągnąć, ale w międzyczasie pojawiały się wydarzenia, które mnie ciekawiły i sprawiały, że zapominałam o czasie. Następne 100 ciągnęło się nieskończenie długo i zastanawiałam się, czy aby dobrze zrobiłam, postanawiając dać jej szansę. Na całe szczęście od dwusetnej strony zaczęło dziać się dużo więcej i ciekawiej. Nawet nie zauważyłam, kiedy pochłonęłam pozostałe 300 stron.

W pierwszej części książki poznajemy warunki panujące w kosmosie i na jego statkach, a także powolne dostosowywanie się Avy w nowym dla niej świecie, na Ziemi. Kończy się ona w momencie, gdy rozkręca się akcja i rozpoczyna druga część. Skupia się ona na życiu Avy na Ziemi. Tym razem musimy zadbać nie tylko o siebie, ale także o małą, ziemską dziewczynkę, którą pozbawioną rodziny, bierze pod swoje skrzydła. Intrygujące, a zarazem dziwne było patrzenie oczami głównej bohaterki na świat, w którym codziennie żyjemy. Ona postrzegała go kompletnie inaczej niż ja, a rzeczy, które wydają nam się oczywiste, dla niej były wielkim znakiem zapytania. Oczywiście wszystko to bierze się stąd, iż dorastała w innych warunkach.


W książce poruszone są różne wątki. Z jednej strony mamy bunt i niesprawiedliwość, z drugiej bohaterka przeżywała pierwsze miłości i starała się wpasować tam, gdzie nie było jej miejsce. Z ciekawością podążałam z nią w tej przygodzie oraz poznawałam jej myśli i wewnętrzne rozterki, które zdradzały, że jest tylko dziewczyną, która pragnie tego, co wszyscy - normalnego życia - a za to zostaje wciągnięta w wir niespodzianek.

Bardzo polubiłam bohaterów, którzy zostali świetnie wykreowani, szczególnie kochanego Rushila i silną Perpetue, szkoda, że nie było ich trochę więcej. Moje serce podbiła Miyole, która jest bardzo inteligentną dziewczynką. Co do głównej bohaterki mam mieszane uczucia. Z jednej strony jest odważna i wytrwała, jak na to wszystko, co jej się przydarzyło, a z drugiej brakuje w niej ducha walki i jest trochę nieporadna, co akurat zwalić można na jej wychowanie. Posiada też wiele innych przeciwstawnych sobie cech, więc myślę, że może znaleźć swoich zwolenników, ale będą też tacy, których zirytuje jej osoba.

Książka zaskoczyła mnie wiele razy. Jest w niej wiele wartkiej akcji i nagłych zwrotów. Za każdym rogiem czyhają jakieś niespodzianki. Kilka razy też się wzruszyłam. Choć autorka ma dość ciężki styl pisania i nie do końca wszystko zrozumiałam, a pierwsze strony szły mi dość opornie, to koniec końców bardzo się wciągnęłam. Historia okazała się być wyjątkową opowieścią, z początku sci-fi, a ostatecznie przygodową z wątkiem miłosnym, o stracie, odnajdywaniu swojego miejsca, zmianach, zaufaniu, walce i wielkiej przygodzie, która pozwala spojrzeć na stare doświadczenia w zupełnie nowy sposób. Choć ma ona wiele wad, zdecydowanie warto ją przeczytać, a dla fanów tego gatunku to będzie prawdziwa gratka. Książka ma ogromny potencjał, pod warunkiem, że wpadnie w ręce osób, które będą potrafiły go docenić.


365 dni. Zobaczymy się znów | Alicja Górska

365 dni. Zobaczymy się znów | Alicja Górska

365 dni. Zobaczymy się znów

Alicja Górska

Za egzemplarz dziękuję Autorce i Wydawnictwu Novae Res.




Lullaby wiedzie szczęśliwe życie. Jest w stabilnym związku z troskliwym Evanem i studiuje kompozytorstwo z elementami sztuki. Ma określony kierunek na przyszłość i wie, jak chce żyć.
Wszystko się zmienia, gdy poznaje nowego wykładowcę, Louisa. Oboje mają podobne poglądy na świat i szybko znajdują wspólny język.
Wkrótce Lullaby dowie się, że ani Evan, ani Louis nie są tymi, za kogo ich miała, a w jej życiu nastąpią nagłe zmiany.

 Z początku obawiałam się, że książka mi się nie spodoba. Nie miałam, co do niej dużych oczekiwań i na szczęście mi się spodobała. Już od pierwszej sceny z Louisem dałam się wciągnąć tej historii. Całość przeczytałam w cztery godziny, a na końcu płakałam jak bóbr. Autorka, choć młoda, postawiła na oryginalność i zakończenie jej książki w niczym nie przypomina żadnego innego w typowych romansach. Chyba nigdy nie pogodzę się z tym, że nie będzie kontynuacji.

Nie potrafię ocenić bohaterów wykreowanych w tej opowieści. Lullaby nie ma żadnej konkretnej cechy, którą mogłabym ją opisać. Przypomina inne główne bohaterki z młodzieżówek, ale nie jest irytująca. Evan jest za to zbyt idealny, by mógł być prawdziwy, natomiast Louis to ten typ faceta, w którym zakochują się czytelniczki.

Zło tworzy człowiek i człowiek za zło odpowiada przed Bogiem.

Zostałam pozytywnie zaskoczona. Alicja ma lekki, ale nie infantylny styl pisania, którym sprawnie steruje emocjami czytelnika. Z początku nie mogłam się przyzwyczaić do krótkich zdań, które tworzyła, a także niedługich dialogów, które kończyły się, zanim na dobre zaczęły, ale z czasem obie te cechy zaczęły zanikać. W książce pojawia się także subtelny wątek fantastyczny, który sprawia, że jest ona ciekawsza. W inteligentny sposób porusza temat Boga, który nie narzuca się nikomu i bez względu na wiarę każdy powinien sobie z nim poradzić.



Dlaczego chcesz nas rozdzielić i pozbawić nadziei? Tam, na górze, masz mnóstwo aniołów. Po co ci mój?

"365 dni. Zobaczymy się znów" to debiut dobrze zapowiadającej się autorki, o miłości, smutku i nadziei. Porusza ważne tematy, ale chwilami jest też zabawna, a wpleciony motyw sztuki dodaje jej wrażliwości i oryginalności. Książka nie jest wybitna, ale na pewno warta przeczytania, można z nią miło spędzić popołudnie.
Urok Grace'ów | Laure Eve

Urok Grace'ów | Laure Eve

"Urok Grace'ów" to książka, o której czytałam różne opinie. Postanowiłam ją kupić z czystej ciekawości. Gdy widzę wiele tyle samo pozytywnych, co negatywnych zdań, od razu czuję, że muszę sięgnąć po daną pozycję. I tym razem dałam się zwieść swojej ciekawości i pięknej okładce.

Urok Grace'ów

Laure Eve

Wydawnictwo Feeria Young



W tym liceum, ale i także całym mieście rządzi rodzeństwo Grace'ów. Thalia i Fenrin to bliźniacy, Summer ma piętnaście lat i jest w wieku River, głównej bohaterki. Nic nie może stanąć pomiędzy tą trójką, między nimi a światem jest nieprzekraczalna granica. Wszyscy ich znają, a słyną z plotek o czarach. Każdy w szkole chciałby stać się ich przyjacielem, choćby na moment, ale niewielu dostępuje tego zaszczytu.
River jest nowa i samotna. Ma niecodzienne zainteresowania i pociąga ją aura tajemniczości. Ona również marzy o tym, by zostać zauważoną przez Grace'ów. Ona też chciałaby stać się ich częścią.
Nikt nie domyśla się, że River też skrywa mroczny sekret. Co może się wydarzyć w wyniku połączenia takiej osobowości oraz mocy? I jak niszczycielskie się okaże?

Nie wydawało mi się, żeby magia mogła być zła. To zależało od posługującej się nią osoby, nie od samej magii. Była jak nóż. Nieruchomy, dopóki ktoś nie wywrze na nim własnej woli (...). Może służyć do rozcięcia komuś więzów - lub do zabicia go.

Feeria Young jest wydawnictwem, którego książek nie boję się brać w ciemno, bo jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Zdarzało mi się, że niektóre pozycje podobały mi się mniej niż inne, ale nigdy nie natrafiłam na nic, co warte było krytyki. Co do tej książki mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony była wciągająca i bardzo atrakcyjna przez swoją tajemniczość, a z drugiej sprawiało to, że chwilami byłam zmęczona czytaniem. Nie do końca podobało mi się też to, że autorka nie mogła się zdecydować na to, czy te czary rzeczywiście istnieją, czy też nie. Wydaje się, że tak i wszystko się kręci wokół nich, ale chwilami pojawiają się teksty typu "Magia? To ty w nią wierzysz?", "Ona nie istnieje" itd. Bohaterzy tak do końca nie wiedzieli, co mają myśleć.


 Narrację prowadzi River, która do samego końca nie zdradza czytelnikom, o czym tak naprawdę myśli. Wydaje się, że ukrywa dużo więcej niż mówi. Trudno mi ją jednoznacznie ocenić. Wydaje się, że chce się wtopić w tłum, udawać, że Grace'owie nie oddziałują na nią tak jak na innych, by sami najpierw ją zauważyli. Z czasem jednak okazuje się, że gra ona ważniejszą rolę niż całe rodzeństwo razem wzięte. 
Jest ona dość niezwyczajna. Prawie tak samo jak Grace'owie. Zarówno ona jak i oni skrywa wiele tajemnic, i tak samo czają się za nimi codzienne problemy rodzinne, a nawet egzystencjalne. Żaden z bohaterów mnie nie denerwował, nie zachowywał się dziecinnie, ani nazbyt arogancko, jak to autorzy lubią sobie wplatać do opowieści. Wręcz przeciwnie. Fenrin podbił moje serce i uważam, że było go tam trochę za mało, bo mimo że pojawiał się często, to jednak niewiele się o nim dowiedziałam. 

To, co ludzie demonstrują, wskazuje, jacy chcieliby być. To zaś, co ukrywają, wskazuje, kim naprawdę są.

Nie jest to jakieś niesamowite dzieło, jednak książka ma w sobie coś wyjątkowego, co nie pozwala mi wystawić negatywnej opinii na jej temat, a wręcz z niecierpliwością czekam na kontynuację i jestem ciekawa, co tym razem wymyśli autorka. Długo o nie myślałam i wiem, że gdyby ta książka była serialem, na pewno okazałaby się hitem ze swoją aurą tajemniczości i tysiącem zagadek. Jako dzieło do czytania, a nie oglądania jest to trochę mniej ciekawa perspektywa. Posiada też niewielki wątek miłosny, który niby jest ważny, ale wspomina się o nim zaledwie kilka razy, a ostatecznie okazuje się, że zostaje poprowadzony w najgorszym możliwym kierunku. W każdym razie jego rozwiązanie mnie nie zadowala i mimo marnych szans, mam nadzieję, że autorka naprawi go w kolejnej części.

"Urok Grace'ów" to niepokojąca opowieść o czarach, za którymi ukrywają się problemy, z którymi zmagają się zwyczajni nastolatkowie. Wydaje mi się, że cała ta historia jest metaforą od prawdziwego życia. Za tajemnicami kryje się więcej niż się dowiadujemy. Żałuję, że autorka zostawiła tak wiele wątków otwartych, ale to sprawia, że wyczekiwanie na kolejną cześć jest nieuniknione. A zakończenie było dla mnie sporym zaskoczeniem, które pozostawiło mnie z milionem pytań. Choć jest parę minusów, są też plusy, takie jak na przykład lekki styl pisania autorki, który sprawia, że nie można się oderwać od książki, która jest ciekawa i intrygująca. 

Mimo kilku negatywów w tej książce, uważam, że warto po nią sięgnąć, choćby po to, by samemu móc ją ocenić. Opowiedziana w niej historia jest wciągająca i jest dopiero początkiem nieźle zapowiadającej się serii. Autorka świetne utrzymuje w niej mroczny klimat. Chcąc nie chcąc, bardzo mnie wciągnęła.


Czasem człowiek potrzebuje wytyczonych granic. Granice mówią mu, że ktoś go kocha.


Copyright © 2014 Sun Reads , Blogger