Symetria dusz | J.L. Weil

Symetria dusz | J.L. Weil


Bariera między żywymi a martwymi opadła. Piper musi przygotować się do wojny. Po śmierci jej narzeczonego, świat stanął na głowie, a ma być tylko gorzej. Czy rada pozwoli, aby Zane, jedyny chłopak, którego Piper kiedykolwiek kochała, stanął u jej boku, gdy zostanie prawowitą królową? Żadne z nich nie może już udawać, że nic do siebie nie czują.
Zwiastunka i Kosa śmierci będą musieli stanąć do walki, pomylić bliskich i odkryć zdrajców. Los wszystkich jest w rękach Białego Kruka.


"Jeśli nie znajdujesz się po stronie żywych, to już jesteś martwy."


Książka zaczyna się tam, gdzie skończyła poprzednia. Krótko mówiąc, rozpoczyna się walka ze zjawami. Nad Piper wisi podobna decyzja, co w "Czarnej Wronie", jednak tym razem musi działać szybko, nie ma już czasu ani możliwości na roztrząsanie. Na całe szczęście, tak też się nie zachowuje. Staje się odpowiedzialna, mimo kilku pochopnych decyzji, podejmuje działania i wreszcie sięga po to, co musi. Bohaterka zdecydowanie przechodzi pozytywną metamorfozę. Już wcześniej dowiedzieliśmy się, iż Piper jest Banshee, ale autorka nadal nie rozwija całkowicie tego wątku i brakuje w nim efektowności. Co do Zane'a... Już w recenzji drugiego tomu pisałam, że stracił na tajemniczości, podobnie jak fabuła klimat, a w tej części dodatkowo staje się miękki, ale wciąż ma w sobie dużo charyzmy. Myślę, że tak jak podbił moje serce, czy Wasze, z pewnością ich nie straci.

"Symetria dusz" jest pewnego rodzaju równowagą pomiędzy tajemniczym i wciągającym pierwszym tomem, a drugim, który w moim odczuciu był tylko przejściem do tego, co miało się dopiero wydarzyć. Seria jest lekka i wciągająca, jednak niewymagająca. Po czasie odniosłam wrażenie, jakby każda część interesowała mnie trochę mniej. O ile pierwsza była bardzo klimatyczna, kolejne nie wzbudzały we mnie wielkich emocji. Dalsze losy bohaterów intrygowały mnie i to tyle, więc zakładam, że serię powinno się polecać raczej młodszej młodzieży lub czytelnikom, którzy jeszcze nie zaznajomili się ze wszystkimi schematami w książkach fantastycznych.

Podsumowując, podobały mi się wszystkie trzy książki z tej serii, była to namiętna historia miłosna, a ja bardzo polubiłam zadziorną postawę Piper oraz uroczego Zayn,'a. Przyznam także, że poczułam ulgę, iż irytujący Zander wreszcie zniknął z horyzontu, choć wiem, że wielu go lubiło. Weil urzeka każdą chwilą, a historia natychmiast Cię zasysa. Jeśli chodzi o "Symetrię dusz", czułam, że po tak wielu walkach, pośpieszne zakończenie po wojnie było trochę rozczarowujące. Pisarka niczym mnie nie zaskoczyła, wciąż jednak polecam, bo końcówka była piękna!


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Kobiecemu. 

Sponsor cz. 1 | K.N. Haner

Sponsor cz. 1 | K.N. Haner


Przypadek sprawia, że w drodze na zajęcia, Kalina wpada pod samochód bogatego biznesmena, Nathana Collinsa. Mimo niefortunnego wypadku, dziewczyna intryguje go. Ich spotkanie owocuje jednak rozczarowaniem. Los chce, że po długiej rozłące znów się spotykają. Wydaje się, że od tamtego czasu zmieniło się wszystko. Kalina straciła dom i rodziców, ledwie wiąże koniec z końcem i musi zająć się młodszą siostrą, czteroletnią Sabriną. Chcąc zapomnieć o okropnym pierwszym wrażeniu, dwójka postanawia rozpocząć swoją znajomość od nowa. Kalina wzbudza w Nathanie emocje, których od dawna nie czuł, zmienia jego postrzeganie świata i przede wszystkim, zmienia jego, co całkowicie go przeraża. Mimo zauroczenia, mężczyzna nie zamierza rezygnować ze swoich przyzwyczajeń. W dodatku trudna sytuacja Kaliny sprawia, że chcąc, nie chcąc, trafia do świata Nathana, pełnego świateł i bogactwa. Niedługo ma się jednak przekonań, że tam, gdzie pozornie jest wszystko, nie ma niczego...


"Oboje byli zagubieni w zupełnie innym stopniu i na zupełnie innym poziomie życia. Nie zdawali sobie sprawy z tego, że mogli być dla siebie wybawieniem."


"Sponsora" pod wieloma względami możemy porównać do współczesnej wersji Kopciuszka, który spotyka swojego księcia. Z tym, że książę jeździ czarnym bentleyem i nie szuka miłości, a jedynie okazji do spełnienia swoich fantazji. Jak sam tytuł wskazuje, książka porusza motyw sponsoringu, nie zgłębia go jednak bardziej, gdyż relację głównych bohaterów nie do końca można tak nazwać. Należy to raczej do niesmacznej przeszłości Nathana. To pozycja, która pozytywnie mnie zaskoczyła i stanowi jeden z ciekawszych romansów, jakie miałam okazję ostatnio przeczytać. Mimo kilku rzeczy, które nie do końca mi się podobały, jak początek, który dość wolno się rozgrywał i rozdziały, które się powtarzają, by ukazać dane sceny z perspektywy obu bohaterów, lekturę zaliczam do zdecydowanie udanych. Pisarka odkrywa przed czytelnikami zupełnie nowy świat.

Kalina jest młodą, nawinie myślącą, niedoświadczoną, niewinną dziewczyną. Te cechy często się ujawniają w podejmowanych przez nią decyzjach. W moim odczuciu bywają one czasem dość lekkomyślne i nieodpowiedzialne, jak na to, że ma przecież pod opieką młodszą siostrę, której powinna zapewnić stałość i bezpieczeństwo. Mimo wszystko zapałałam do niej sympatią. Odniosłam wrażenie, że niedawne, przykre wydarzenia odbiły na niej swoje piętno. To kobieta z godnością i szacunkiem do siebie, czyli pierwszą taką bohaterką w książkach K.N. Haner i jedyną, która mnie nie zirytowała swoimi nagłymi wahaniami nastroju. Podobała mi się jej subtelność, naturalność i trwałość w swoich postanowieniach. Od pierwszych stron można zobaczyć, że jest piękna nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz. Jej dobre serce i wrażliwość kontrastują z naturą Nathana i są najlepiej ukazywane właśnie w starciach z nim. Oczywiście znajomość z facetem jego pokroju wprowadza w jej życie zamęt i doprowadza do metamorfozy, pod pewnymi względami na lepsze, ale ma też skutki uboczne - jak wszystko.


"Dawać komuś szczęście a kupować je, to dwie zupełnie inne sprawy."


On jest z kolei mężczyzną bogatym, tytułowym sponsorem, który szastając pieniędzy czuje się jak zbawca świata. Kieruje się wyłącznie rozsądkiem, wydaje się, że korzysta z serca tylko w sytuacjach związanych z ukochaną matką. Jedyne, co posiada to właśnie pieniądze i kobiety, które może mieć za darmo, ale woli im płacić (ironia), nie wierzy w miłość i już dawno zatracił wiarę w dobroć. Przynajmniej dopóki nie spotkał Kaliny. Jego kreacja bardzo kłóci się z moimi zasadami moralnymi. Normalnie pewnie bardzo bym go polubiła, może nawet straciłabym dla niego głowę, niestety... Posiada wiele zalet, potrafi być naprawdę opiekuńczy, ale jego największą wadą jest niewierność, z którą nawet nie stara się walczyć, i kłamstwa, od których aż chce się rzygać. Żyje w przeświadczeniu, że nie potrafi się zmienić. Jego tajemnicza dla czytelnika przeszłość utwierdza go w przekonaniu, że prawdziwa miłość nie ma prawa bytu i nawet skomplikowana więź z Kaliną go od tego nie odwodzi. Dlatego trudno patrzyło mi się na to, jak nadzieja rodzi się w oczach tej dziewczyny, a mężczyzna sam z kolei wmawia sobie, że jest jak jest i tak już musi być. Często miałam ochotę rzucić książką z powodu jego czynów, a z drugiej strony, zastanawiałam się, co ukrywa się za jego postępowaniem, skąd ten brak nadziei w jego oczach i poddańcza postawa.

W moim odczuciu "Sponsor" jest, jak dotąd, najlepszą książką w dorobku autorki, i pod względem pisarskim, i fabuły. Podobała mi się subtelność, z jaką została przedstawiona, a jednocześnie wciąż wzbudzała silne emocje i serwowała chwilami mocne sceny. K.N. Haner w niezwykły sposób ukazała zderzenie tych dwóch światów, niewinności i namiętności, biedy i bogactwa (choć skupiła się bardziej na tym drugim), moralności, a czasami jej braku. Dojrzałość, jaką wyczułam w piórze autorki, a także kreacji bohaterów, mimo kilku potyczek, pozytywnie mnie zaskoczyła. Posiada i takie postaci, które po prostu pokochacie, jak rezolutną Sabrinę czy mamę Nathana, lub całkowicie znienawidzicie - tu lepiej nie zdradzać. Książka nie jest bez wad, ma kilka niezgodności, ale historia, którą opowiada, skrywa więcej niż się początkowo wydaje. To bezdenna otchłań pozorów, poruszająca wiele problemów. Kalina przeszła przez piekło, a wiele jeszcze przed nią. Ale to Nathan skrywa bolesną tajemnicę, która rzutuje na jego teraźniejszości i sprawia, że okłamuje i rani innych, nie pozwala sobie na miłość, nie wierzy w nią i nie ma prawdziwych przyjaciół, którym zależałoby na nim z odpowiednich powodów.

"Czy zawód miłosny jest powodem, by niszczyć komuś życie?"


Zdecydowanie warto przeczytać tę książkę. Pod wieloma względami różni się od poprzednich, wydaje mi się, że jest mniej kontrowersyjna, co przyjęłam z ulgą, bo lekturę zaczęłam z obawą i mocno bijącym sercem. Jednak wciąż zaskakuje, rozpala, wzrusza i wzbudza tysiące emocji w różnych odcieniach. Jestem ciekawa lektury drugiego tomu, szczególnie po druzgocącym serce zakończeniu. Jednocześnie obawiam się tego, jak będzie wyglądała, bo przecież istnieją rzeczy, których nie należy wybaczać... Autorka jak zwykle wzbudza pytania i wątpliwości oraz każe naginać zasady moralne. Po raz kolejny zostałam powalona na kolana. "Sponsor" miażdży serce i wywołuje zawały. To nieprzewidywalna książka, pełna magnetyzmu i pikanterii, która nie da Wam zasnąć.


"I może to wszystko, co mówię, jest głupie i niedojrzałe, ale dla mnie to właśnie jest miłość. Czuć się przy kimś wyjątkowo, nawet jeśli jest się najzwyklejszą dziewczyną na świecie."



Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Editio Red i autorce.

Ostrożnie z miłością | Samantha Young

Ostrożnie z miłością | Samantha Young


Najgorszy dzień w życiu Avy jest dniem, w którym poznaje przystojnego, ale jakże niekulturalnego Szkota Caleba. Nie dość, że rzekomy mężczyzna nie tylko zabiera jej ostatni bilet w pierwszej klasie sprzed nosa, to sam lot zostaje odwołany. Przeznaczenie sprawia, że pojawia się na każdym jej kroku, a nawet muszą dzielić miejsce w samolocie. Skakanie do gardeł zamienia się jednak w nieoczekiwaną wspólną kolację, a ta we wspólną noc. I choć nawet po tym, nie potrafią się dogadać, bo najwyraźniej Caleb nie jest obyty towarzysko, to los sprawia, że kiedy Ava wraca do domu, Szkot ma się stać ważną częścią jej najbliższych dwóch tygodni. Mimo jego arogancji, kobieta zgadza się na związek bez zobowiązań, ze względu na niezwykłą namiętność, która ich połączy. Ale też dlatego, że im więcej czasu spędzają ze sobą, tym większe porozumienie rodzi się pomiędzy nimi. Niestety Caleb ma za sobą trudne doświadczenia, którymi nie zamierza się dzielić i wcale nie chce serca Avy, bo nie jest na to gotowy.


"Na świecie jest wiele różnych rodzajów miłości. Wiedziałam to. A jednak byłam na tyle głupia, że chciałam kontrolować swoje serce i mówić mu, jaką miłość ma odczuwać."



Po raz pierwszy sięgnęłam po twórczość Samanthy Young w wakacje, podczas book tour'u u Eweliny z regirl_books i byłam po prostu oczarowana jej pozycją "Wszystko przed nami". Od tamtej pory zgromadziłam kilka jej pozycji, po które nie miałam jeszcze okazji sięgnąć, co na pewno nadrobię. Jakie jednak wrażenie wywarła na mnie ta książka? Początkowo trochę mnie rozczarowała. Miałam wielkie oczekiwania, a odniosłam wrażenie, że skupiała się na niezbyt ważnych sprawach, z kolei akcja kręciła wokół potyczek słownych bohaterów. Jednak autorka poprowadziła ją tak, bym zrozumiała ich zachowanie, a jednocześnie oni sami je zrozumieli. Choć uważam, że "Ostrożnie z miłością", nie przewyższa poprzednich pozycji Samanthy, zaserwowała nam ona nawet większą dawkę emocji, problemów i przemyśleń, niż kiedykolwiek wcześniej. Pokierowała historią tak, że prawie do ostatniej strony nie byłam pewna, jak  się zakończy, i chociaż powiela większość schematów czy jakoś bardzo nie zaskakuje, to czyta się ją przyjemnie i uważam, że jest warta poświęconego jej czasu.

Ava pod wieloma względami wychodzi poza dobrze nam znane granice. To piękna, wyrafinowana kobieta, zaangażowana projektantka wnętrz, która zna swoją wartość, mimo że jej opinia o sobie, w przeszłości została poważnie nadszarpnięta. Jest osobą, która uwielbia porządek, ubrania i buty, nawet jeśli nie do końca je na nie stać, i zawsze chce wyglądać pięknie dla siebie, nigdy by zrobić wrażenie na mężczyznach. Zaznała smak straty, goryczy, przeszła szereg kompleksów i wątpliwości, by odnaleźć swoją drogę i własne miejsce na świecie. Nie interesują ją związki, nawet na długo po poznaniu Caleba, nie może jednak kontrolować swojego serca wiecznie. Jej postać wzbudziła moją sympatię dość wcześnie, nie odniosłam wrażenia, że jest irytująca albo płytka, wręcz przeciwnie. Myślę, że swoim zdrowym uporem wzbudzi Wasz podziw.

Caleb z kolei jest osobą zamkniętą w sobie, która ceni prywatność, dość arogancką i niemiłą, pracowitą, ale z poczuciem humoru i ogromną troskliwością o najbliższych, rodzinę i przyjaciół. Mężczyzna ma na swoim koncie wiele koszmarów przeszłości, przez które wypracował w sobie mechanizmy obronne. Choć początkowo nie przepada za Avą, z wzajemnością, z czasem ich relacja staje się przyjacielska i mogą na sobie polegać. Muszę przyznać, że Caleb jest idealnym kandydatem na przyjaciela. Jest zaangażowany, opiekuńczy, inteligentny i zabawny. A do tego jest silnym, przystojnym, jasnowłosym Szkotem z cudownym akcentem! Oczarował mnie i moje serce, gdy wreszcie przestał być takim chamem, jestem pewna więc, że w którymś momencie też go pokochacie. Bardzo współczułam mu tego, przez co przeszedł i pozwoliło mi to zrozumieć jego niechęć do związków, jednak miałam czasami ochotę nim potrząsnąć, bo pozwalał, by szczęście przechodziło mu koło nosa.

"Ostrożnie z miłością" to romans, który porusza wiele wątków, jest rozbudowany, niczego nie przyspiesza, ani nie przeciąga. Autorka odnalazła idealną równowagę pomiędzy nieznajomością, przyjaźnią a miłością. Poruszyła wiele problemów psychiki bohaterów, a także stworzyła niesamowite postaci drugoplanowe. Jestem pewna, że pokochacie Harper, najlepszą przyjaciółkę Avy, która jest tak zabawna, jak niesamowita i ambitna, a do tego odgrywa ogromną rolę w historii i za jej pomocą autorka ukazuje wszechstronną problematykę. Byłabym zadowolona, gdyby stworzyła historię o niej i Jamie'em, młodszym bracie Caleba, utalentowanym, bystrym, artyście. Opowieść Avy i Caleba poruszyła moje wrażliwe struny, a jednocześnie rozbawiła mnie do łez, mimo że chwilami byłam zmęczona czytaniem ze względu na przydługie myśli bohaterki. Jest to lekka, ale wzruszająca, pełna sarkazmu książka, idealna na zimowe wieczory.


"Mam prawo cierpieć. To nie znaczy, że jestem słaba."


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Burda.

Pocałunek szpiega | Erin Beaty

Pocałunek szpiega | Erin Beaty


Minął prawie rok, odkąd Sage Fowler opuściła swoją pozycję jako swatka, by pracować jako wychowawczyni królewskich dzieci. Ona i kapitan Alex Quinn są szczęśliwie zaręczeni. Spędzili większość ostatnich dziewięciu miesięcy w rozłące, Sage w stolicy, a Alex w armii, i wreszcie mają chwilę dla siebie. Ale kiedy jej ukochany zostaje wezwany, by potajemnie kierować treningiem specjalnej jednostki, Sage nie może oprzeć się tajemnicy i chce się zaangażować. Nadchodzi wojna. Gdy Sage i Alex zostają rozdzieleni podczas bitwy, Sage musi rozpocząć własną podróż, jednocześnie uświadamiając sobie, że być może nigdy więcej się nie zobaczą.

Jesteś tak bardzo zajęta udowadnianiem wszystkim swojej wartości, że nie zauważasz nawet, że on jest jedynym człowiekiem, któremu nie musisz niczego udowadniać.

Kto z Was jest tu ze mną dłużej, wie, że pierwsze część bardzo mi się podobała. Jej recenzję znajdziecie TUTAJ. W drugim tomie tej cudownej trylogii, znaczna część książki dotyczy kwestii relacji Sage i Alexa, którzy zastanawiają się, czy i jak ich związek będzie działał na wyższym poziomie i w nowych okolicznościach. Alex jest całkowicie przeciwny obecności Sage, podczas niebezpiecznej podróży armii, która w dodatku ma własne motywacje, by im towarzyszyć. Niewypowiedziane sekrety wiszą w powietrzu, a ona stara się je wszystkie rozgryźć. Więc ich konwersja przechodzi z "rób, co mówię" w "nie, nie możesz mnie zmusić". Szczerze mówiąc, uznałam to za urocze. Ich miłość i troska jest widoczna jak na dłoni. Niestety naszych bohaterów dzielą tajemnice, których nie mogą sobie zdradzić, więc komunikacja między nimi jest znacznie utrudniona.

Nie są one jednak żadnym sekretem dla czytelników. Autorka już na samym początku wyciąga kawę na ławę i każe naszym bohaterom trochę się pomęczyć, ukrywając przed sobą nawzajem kilka "szczegółów", a my to obserwujemy, przygryzając popcorn. Początek skupia się na funkcjonowaniu królestwa po wydarzeniach pierwszej części, a także ich konsekwencjach psychicznych, które szczególnie odbiły się na Alexie. Było mi go bardzo szkoda, autorka zrzuciła na jego barki wielki ciężar w tej książce, ale on wcale się nie skarżył. Z kolei Sage po raz kolejny ma okazję popisać się swoją niezwykłą spostrzegawczością szpiega i robi to już od pierwszych stron. Obie postacie są niesamowicie silne i podziwiam je za to. Warto też, rzecz jasna, przypomnieć o Casseck'u, jednej z najlepszych postaci drugoplanowych, jakie zostały kiedykolwiek stworzone! Jeśli jeszcze nie czytaliście serii, polecam, pokochacie go! Jedną z ważniejszych ról pełni również Nicholas, młody następca tronu Demory, który przechodzi ogromny rozwój wraz z postępem fabuły.

Akcja w drugiej połowie nabiera zupełnie nowego charakteru. Dosłownie wgniata w fotel. Pisarka zaskakuje i łamie serca, serwuje ogromny szok po spokojnym i przewidywalnym początku. Zasmuca, wywołuje łzy, budzi gniew i zostawia z tysiącem znaków zapytania, po czym obraca akcję jeszcze o sto osiemdziesiąt stopni, zanim dociera do ostatniej strony. Dynamiczna i zaskakująca fabuła czyni tę książkę pod pewnymi względami jeszcze lepszą od pierwszej. Jednak do "Pocałunku Zdrajcy" żywię szczególne uczucia, może przez wzgląd na liczne niedopowiedzenia, które tworzą świetny element zaskoczenia w pewnym momencie, natomiast tutaj wszystko narasta. Ilość intryg jest niewiarygodna, podobnie jak zwroty akcji i sposób, w jaki została poprowadzona fabuła. Sama polityka Demory i jej sąsiadów była realistyczna i interesująca, a to wielki sukces, bo na ogół takie motywy w książkach mnie nużą i staram się je omijać. Końcówka choć bardzo mi się podobała, nieco mnie zdezorientowała. Zupełnie nie wiem, czego się spodziewać w kontynuacji. A więc wyrażam swe uwielbienie i zachęcam Was do sięgnięcia, przy czym niecierpliwie stukam stopą o podłogę, nie mogąc się doczekać ostatniej części!

Wszystko wydaje się zabawne, kiedy uda ci się oszukać śmierć.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Jaguar.

Dotyk ciemności | CJ Roberts // o serii The Dark Duet

Dotyk ciemności | CJ Roberts // o serii The Dark Duet


Caleb po traumatycznych przeżyciach z przeszłości, za cel obiera sobie zemstę na człowieku, który pozbawił go możliwości odczuwania. Olivia zostaje jego nowym obiektem zainteresowania. Dziewczynie wydaje się, że jest bohaterem, który ratuje ją przed nieznajomym na ulicy, ale gdy zostaje uprowadzona, nie mija wiele czasu, aż uświadamia sobie, że będzie on jej oprawcą. Mężczyzna jest treserem, a Livvie ma zostać jego nową niewolnicą. Wykorzystywana, przetrzymywana w ciemnych pomieszczeniach, ma być tylko środkiem do celu. Oboje jednak znajdują w sobie nawzajem ukojenie, którego się nie spodziewali. Problemem jest jednak to, że Olivia jest narzędziem, które ma pomóc Calebowi w zamknięciu przeszłości, nie może więc jej przy sobie zatrzymać.

Ludzie często popełniali ten błąd. Wierzyli, że gdy świeci słońce, są bezpieczniejsi, bo potwory wychodzą tylko nocą. Jednak bezpieczeństwo – jak światło – to tylko fasada. Pod spodem cały świat skąpany jest w mroku.

Jeśli chcecie przeczytać książkę, która zabierze Was na emocjonalną przejażdżkę kolejką górską, a jednocześnie zszokuje i rozbudzi wszystkie zmysły, to dobrze trafiliście. W "Dotyku ciemności", CJ Roberts daje nam spojrzenie na świat niewolników, ich trenerów, bólu i przyjemności. Świat pozbawiony miłości i miłosierdzia; świat zdrajców i zemsty, gdzie tylko nieustraszeni i potężni mają szansę na przetrwanie. Jest to nietypowa historia, z pewnością sami się tego domyślacie, biorąc pod uwagę temat książki. Treść jest kontrowersyjna, nieco przerażająca, może chwilami niesmaczna. Książki takie jak te budzą we mnie skrajne emocje i zawsze jestem zmieszana, gdy mam je ocenić, gdyż są realne, poruszają problem, o którym warto mówić, ale przy tym autorki często ponosi fantazja, wciskają miłość lub odwagę tam, gdzie prawdopodobnie nie powinno jej być. Pod pewnymi względami więc są fajne i interesujące, a pod innymi mam ochotę rzucić książką i ją podeptać, żeby nie zacząć krzyczeć. No, ale w końcu dobra książka to taka, która wzbudza emocje, czyż nie?

Livvie zawsze chciała, aby matka ją kochała. Marzyła również o przystojnym aniele, który uratował ją przed złym prześladowcą na ulicy oraz o parze kochających ramion, które by ją przytrzymały. Ostatecznie staje się ich ofiarą. Ale taką ofiarą, która będzie walczy nawet długo po tym, kiedy czytelnikowi wydaje się, że jest załamana i zmiażdżona, absolutnie uległa. Postać Livvie jest jak powiew świeżego powietrza. Tak często postacie kobiece są przedstawiane jako potrzebujące i słabe, a tutaj było dokładnie odwrotnie. Pomimo straszliwych tortur fizycznych i emocjonalnych, które poniosła, pozostała silna, odważna i dojrzała ponad swoje lata. Jednak w tym wszystkim odniosłam wrażenie, że jej zachowanie było nierealne, naciągane, zupełnie nieadekwatne do sytuacji. Została porwana, a jednak reagowała, jakby tylko weszła w złą uliczkę, a jej droga do domu miała się wydłużyć o pół godziny, ponadto strzelała fochy, choć przecież stała się niewolnicą. Nie potrafię się jednak postawić się w jej sytuacji, nie wiem, co bym zrobiła na jej miejscu, więc trudno jest mi się wypowiadać na ten temat. Natomiast Caleb, blondwłosy, wyglądający niczym anioł, będący jednak diabłem we własnej osobie, mężczyzna, nie jest zaznajomiony, ani nawet nie rozumie, czym jest miłość. Sam będąc ofiarą okoliczności, wybrał władzę, zemstę i niemożliwy dług wobec przyjaciela, jako ucieczkę przed przeszłością. Ale czy kiedykolwiek można całkowicie przed nią uciec? Czy miłość, jedyna rzecz, której on nie zna ani nie rozumie, nie sprawi, że znowu stanie się ofiarą? Oto, co musimy odkryć wspólnie z bohaterami.




CJ Roberts pozwala swoim postaciom dorastać wraz z historią; rozwija, a także odkrywa głębi ich osobowości, ukryte pod warstwami bólu i rozczarowania. Gdy opowieść przeplata się z trzecioosobowym punktem widzenia Caleba i pierwszoosobowym punktem Livvie, czytelnik bardzo dokładnie przygląda się prawdziwym myślom i uczuciom obydwojga. Ten wysoce efektywny styl pisania ma na celu przybliżyć czytelnikowi historię, czyniąc ją naprawdę niezapomnianym pod pewnymi względami, emocjonalnym przeżyciem. Historia jest napisana z intensywnością, która pozostawia czytelnika odrętwiałym; bojącym się okrucieństwa trenera, płacząc prosto z serca dla Livvie... i tak, czasami nawet dla Caleba. Ekstremalna zdrada odgrywa kluczową rolę w tej książce.

...potwory się nie rodzą, potwory ktoś stwarza.

Nawet nie myślcie o przysiadaniu do czytania bez posiadania kontynuacji. "Zapach ciemności" jest przemyślany i o wiele bardziej porażający, mroczny, okrutny i bezwstydny. Tak naprawdę można odnieść wrażenie, że w drugiej części wszystko dopiero się zaczyna. Poziom akcji i emocji wzrasta, miłość miesza się z zemstą, a przemoc z pożądaniem i dopiero tam można mówić o złu i dobru w wielkiej dawce. I cóż, natężenie emocji sprawia również, że czytelnik dużo myśli i zadaje pytania. A najważniejsze z nich, które sprawia, że naprawdę nie mogę całkowicie oddać się lekturze to myśl, którą próbuje nam przekazać autorka. Że nikt (czyt. Caleb) nie rodzi się złym człowiekiem. Życie nas takimi czyni, no, ale jest też jakieś "ale". Czy aby na pewno powinno się zwalać winę za czyny na oprawców? Czy nie powinno się mimo wszystko ponosić jakiejś odpowiedzialności? Mimo całej smutnej prawdy, jaką poznajemy z czasem na temat męskiego bohatera, nie daje mi spokoju kwestia jego zachowania i utwierdzenia w przekonaniu, że ma jakieś usprawiedliwienie. Trzecia część poprowadzona jest w perspektywie Caleba, co jest fajnym zabiegiem. Pozwala nam wejść do jego głowy i zobaczyć cały proces zmian w jego myśleniu i odczuwaniu emocji. To ciekawe podsumowanie trylogii, bez większych wrażeń, ale nie tracące na charakterze, na które zasłużyli fani serii po trudach, z jakimi musieli zmierzyć się bohaterowie w poprzednich tomach.

Naprawdę podziwiam autorkę za utrzymywanie poziomu intensywności emocji i napięcia w całej serii. Jej wgląd w ludzkie słabości i surowe emocje jest zadziwiający. Jednak pomimo całego tego horroru i okrucieństwa, w opowieści kryje się kilka pięknych i wzruszających chwil. Ponieważ historia ta zajmuje się tematem niewolników, porwania w bardzo realistyczny sposób, istnieją sceny i tematyka o ciężkim okrucieństwie, dewiacyjne praktyki seksualne i przemoc, które realistyczne, mogą urazić wrażliwych czytelników. Przy tym wszystkim można czasami zauważyć, że autorkę ponosi wyobraźnia, ale mimo wszystko dobrze wspominam lekturę i polecam fanom kontrowersyjnych tematów.

Zakochany zabójca, to ktoś wyjątkowo niebezpieczny.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona. 

Copyright © 2014 Sun Reads , Blogger