wtorek, 4 lipca 2017

Przekleństwo Soni | Kathryn Purdie

Dzisiaj przychodzę do Was z krótką - jak na mnie - recenzją. Jedną z książek, które przeczytałam jeszcze w czerwcu, a których nie zrecenzowałam jest "Przekleństwo Soni" Kathryn Purdie. Jest to idealna pozycja dla fanów Czerwonej Królowej. Bardzo mi ją przypominała; mamy tam dwóch braci i jedną zwykłą dziewczynę, która w jakiś sposób wyróżnia się spośród swoich. A także w tle arystokracja i lud walczący z głodem i biedą. Te i inne wątki łączą obie książki, ale w pozytywny sposób.


Przekleństwo Soni

Kathryn Purdie

Wydawnictwo Moondrive





Sonia Petrova, główna bohaterka, jest auroczułą, posiada umiejętność wyczuwania emocji innych istot. Od zawsze była świadoma swojego daru, ale nie potrafiła z niego korzystać. Pożar klasztoru, w którym wychowywane są auroczułe, przyspiesza jej przybycie na dwór imperatora Valka. 
Sonia z dnia na dzień staje się jedną z najważniejszych osób w otoczeniu władcy. Jej zadaniem jest wyczuwanie złych zamiarów ludzi z jego otoczenia. Musi zmagać się z nową rolą i zdolnościami, których nie potrafi jeszcze opanować, tym bardziej, że różni się od pozostałych auroczułych... tylko jeszcze o tym nie wie. Jedną z nielicznych osób, które są jej przyjazne, jest brat imperatora, Anton. Staje się jej sprzymierzeńcem, a z czasem wtajemnicza ją w pewien spisek...
W kraju rośnie niezadowolenie. Lud głoduje, a despotyczne rządy Valka nie podobają się również arystokracji. Sonia musi wybrać, któremu z braci zaufać. Być może, dzięki swojemu darowi wpłynie na losy imperium.



Kiedy zaczęłam czytać książkę, bałam się, że się rozczaruję, bo pierwsze strony nie do końca mi się podobały, jednak im dalej zachodziłam, tym ciekawsze były. Po trzecim rozdziale wciągnęłam się już tak, że nie potrafiłam się oderwać ani na sekundę. Zarwałam nockę, żeby ją przeczytać. 




"- Wierzę, że sami stanowimy o własnym losie - powiedziałam jak zawsze z uporem. Lepsze to, niż pozwolić, by serce mi pękło. - Nikt nie ma prawa dyktować nam, kim jesteśmy ani czym możemy się stać. Wydawało mi się, że też w to wierzysz, że o to właśnie walczysz."


Bohaterowie wykreowani przez autorkę byli różnorodni, a w każdym kryła się jakaś tajemnica, którą stopniowa odkrywałam wraz z Sonią. Bracia okazali się mieć więcej niż jedną twarz i z ciekawością wyczekiwałam kolejnych spotkań z nimi, żeby móc w końcu ich rozgryźć. Od początku wybrałam sobie faworyta, a drugiego zepchnęłam na dalszy plan i, jak się okazało, intuicja mnie nie zawiodła i wybrałam tego odpowiedniego. Główną bohaterkę polubiłam prawie na tak samo bardzo jak mojego wybranka. Jest ona zwyczajną dziewczyną, która ma swoje wady i zalety, ale wyróżnia się odwagą i siłą, która nadrabia wszystkie jej niedociągnięcia w kontrolowaniu umiejętności. Z perspektywy znających ją osób, wraz z przybyciem na dwór, została skazana na szybką śmierć, ale nie, ona wystarczająco dobrze poradziła sobie ze swoją rolą i bardzo ją za to podziwiam. Sonia pod wieloma względami mogłaby dawać przykład innym ludziom, którzy sądzili, że jest od nich gorsza, czego nie rozumiem. Nie potrafię się postawić w żadnej z sytuacji, które jej się przydarzyły, a w których sobie poradziła śpiewająco, mimo obaw.
Jedno jest pewne, autorka świetnie potrafi rozegrać akcję. Niekiedy były takie momenty, który wciskały w fotel, innym razem atmosfera tajemnicy była tak silna, że aż namacalna (po raz pierwszy zdarzyło mi się przenieść charakter książki do własnego pokoju i miałam wrażenie, że zaraz coś wyskoczy mi z szafy), co sprawiało, że miałam ochotę przedwcześnie przełożyć kartkę, żeby już wiedzieć, co dalej. Ten charakter towarzyszył książce szczególnie podczas większych spotkań na dworze, gdy zbierało się mnóstwo gości, a te sceny były moimi ulubionymi. Przyspieszone bicie serca towarzyszyło mi przez dobre 100 stron, a im dalej, tym więcej.

Styl pisania nie pozostawia za wiele do życzenia. Był lekki, ale nie tak jak w romansach dla nastolatek, lecz odpowiedni dla takiej właśnie książki fantastycznej. Czyta się ją z ciekawością wybudzającą, im głębiej się zajdzie i niecierpliwością, co wydarzy się dalej. Autorka potrafiła zmanipulować moje emocje tak, że nawet, kiedy coś mi się nie spodobało to dosłownie za chwilę rekompensowała mi to czymś, co podnosiło moją opinię o książcę. Wiele razy pozwoliłam się zaskoczyć i rzadko kiedy coś było przewidywalnego. 

"Przekleństwo Soni" opowiada o decyzjach które trzeba podejmować, walce ze słabościami, odwadze, a przede wszystkim o rozumieniu i poznawaniu siebie i innych.
Na pewno jest to książka, którą możecie czytać zarówno w domu, w autobusie i na spacerze. Nieważne czy w weekend, w wolne popołudnie, czy to po pracy, ona idealnie nadaje się na każdy moment i nawet krótka przerwa od czytania nie zmniejsza ciekawości i podekscytowania towarzyszącego czytaniu. Polecam Wam ją całym sercem, bo naprawdę warto jest się z nią zapoznać. Ja sama oczekuję na polską premierę kolejnej części po zakończeniu, które nie było wstrząsające, ale na pewno pozostawiło pole do wyobraźni i wymyślenia tysiąca scenariuszy, które mogłyby kontynuować tę historię.


"Tym jest życie: koniecznością podejmowania trudnych wyborów."
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.