Dziewczyna z zegarem zamiast serca | Peter Swanson

Rzadko zdarza mi się wyjść poza ścisły krąg książek młodzieżowych, ale w tym jednym wypadku zrobiłam wyjątek. Jak zawsze robiąc zakupy w supermarkecie, podeszłam do działu z książkami, żeby obejrzeć, co oferuje i tam ją znalazłam. Tajemnicze klimaty zawsze mnie pociągały i pewnie stąd moje zamiłowanie do książek paranormalnych i filmów typu horror, thriller. Opis zaciekawił mnie na tyle, że postanowiłam ją kupić, choć na ogół do mojej biblioteczki dołączają tylko te książki, które wcześniej sobie zaplanuję. Do niej przyciągnęła mnie okładka, która niewiele zdradza, ale zaciekawia i sprawia, że czytelnik zastanawia się nad tym, co może zawierać zawartość.
Postanowiłam dać jej szansę. Czy było warto? Sprawdźcie.


Dziewczyna z zegarem zamiast serca

Peter Swanson

Wydawnictwo Albatros



George Foss nie powinien był przyzwyczajać się do swojego normalnego życia. 20 lat spokoju i spędzania beztroskich piątkowych wieczorów w bostońskich tawernach nie powinno nigdy uśpić jego czujności. Być może wtedy wszystko potoczyłoby się inaczej, a spotkana przy barze kobieta nie wywróciłaby jego życia do góry nogami.
Liana Decter. Pamiętał ją jako śliczną studentkę, swoją największą miłość, która trwała tylko sześć miesięcy. I zakończyła się śmiercią Liany. Przynajmniej teoretycznie, bo już wtedy George odkrył, że w trumnie spoczywa nie to ciało, obok którego codziennie się budził.
Od razu więc jest pewny, że czekają go kłopoty. Bo Liana – zaraz… jak ona się teraz nazywa? – doskonale wiedziała, gdzie go znaleźć. I nie wróciła, aby tylko wspominać przeszłość…


Romantic noir, pulp fiction i całkiem niezła literacka zabawa.

Po tej książce jestem już pewna, że ten gatunek nie jest dla mnie. Książka mnie jakoś nie wciągnęła, choć nawet ja, osoba nieznająca się na kryminałach, potrafię stwierdzić, że fabuła i pomysł na całość były niezłe. Nic dziwnego, że zostanie ona niebawem zekranizowana.

Akcja książki skupia się głównie na teraźniejszości, gdzie mimo iż George jest głównym bohaterem, narracja jest trzecioosobowa, a czas opowiadania przeszły. Co kilka rozdziałów autor cofa nas do przeszłości, do czasów, kiedy George miał osiemnaście lat i dopiero poznał Lianę, a także został zmuszony odkryć, jakie tajemnice skrywa dziewczyna, gdy coś w jej idealnym planie idzie nie tak.
Wydaje się, że George ma już spokojne i stabilne życie, a także będzie mógł się w spokoju zestarzeć, gdy do jego życia z powrotem wkracza Liana, którą poznajemy pod trzema różnymi imionami. Wtedy wszystko się zaczyna, a tajemnica goni tajemnicę. Rozpoczyna się od małych, podejrzanych rzeczy, a kończy na śmiertelnym niebezpieczeństwie. Im dalej zagłębiamy się w książkę, tym bardziej rozkręca się akcja, której poziom wzrasta powoli, wraz z czasem.

Muszę przyznać, że dialogi nie były zbyt błyskotliwe, a może to po prostu charakterystyczne dla tego typu książek. Natomiast było dużo zagadek i tajemnic, które wciągały czytelnika od pierwszych stron i sprawiały, że z niecierpliwością czekałam na ciąg dalszy, szczególnie w momentach, kiedy autor przeskakiwał między czasami rozgrywającej się akcji. Niejednokrotnie wydarzenia z przeszłości kończyły się w momencie, w którym czułam potrzebę poznania odpowiedzi na pytania, ale nagle znowu byłam wrzucana do teraźniejszości. Wszystko, co wydarzyło się w tej historii było z góry zaplanowane przez Lianę, która jest manipulatorką, świetną aktorką, pierwszą miłością i nieważne, co by zrobiła, także największą słabością Georga, który z kolei jest najbardziej naiwnym bohaterem, jakiego poznałam. Zgadza się na wiele niebezpiecznych rzeczy, gdy tylko Liana zatrzepocze rzęsami. Ona jest jedną z tych bohaterek, które ukrywają się przed światem i nigdy tak prawdę ich nie poznamy. Jest przebiegła, inteligentna i dba tylko o własną skórę. Z biegiem czasu zbiera także wrogów, więc jest w ciągłym ruchu, ani na chwilę nie może osiąść w jednym miejscu. Mimo bezwzględności, mogłam odnaleźć w niej przebłyski normalności.

 Dużym plusem w książce są nagłe zwroty akcji i manipulowanie myślami czytelnika. Autor podrzuca nam mnóstwo wskazówek, które prowadzą do miejsca, w którym mamy zrozumieć, że szukamy w nieodpowiednim miejscu i dotąd tak naprawdę tylko myliliśmy się myśląc, że już coś wiemy. To książka kompletnie nieprzewidywalna, dokładnie przemyślana i dopracowana w najmniejszych szczegółach. Utrzymuje czytelnika w napięciu do ostatniej strony. Nie wspomnę jeszcze o zakończeniu, które wgniata w fotel i wydaje się zamykać historię, a jednocześnie być wstępem do napisania kolejnej części.
Dużym plusem jest styl pisania autorka, który jest lekki, ale nie infantylny czy kierowany do młodszego grona czytelników. Mogłabym ponarzekać na wiele zbędnych opisów, ale chyba można przymknąć na nie oko, bo dodają książce aury tajemniczości.
Polecam, świetna do przeczytania - nie wiem, dlaczego moją pierwszą myślą było - w pociągu.

Popularne posty