listopada 06, 2017

Dziesięć Tysięcy Słońc Nad Tobą | Claudia Gray


Marguerite Caine nie jest zwyczajnym podróżnikiem, dlatego przyciągnęła uwagę groźnego wroga. Nie zamierza z nim współpracować, do czasu aż sięga po najgorszą broń - rozszczepia duszę jej chłopaka, Paula, na cztery różne wymiary. Każdy bardziej niebezpieczny. Aby go uratować, musi udać się w każde z tych miejsc; zniszczone przez wojnę San Francisco, kryminalny Nowy Jork czy Paryż skrywający szokującą tajemnicę, i tam spełnić misję - zniszczyć wynalazek jej rodziców, ich największy dobytek.
Marguerite nie chcąc poświęcać rodziny, wraz z Theo układa sprytny plan przechytrzenia wroga, który może zagrozić nie tylko ich życiu, ale również życiu ich odpowiedników. Wspólnie wyruszają w podróż między wymiarami, które diametralnie różnią od poprzednio odwiedzonych. W każdym z nich dziewczyna coraz więcej dowiaduje się o Paulu, który staje się coraz dalszy. Wszystkie mroczne wydarzenia i sekrety każą jej zwątpić w ich niezmienną dotąd miłość. W jednym ze światów dowie się, że wróg nie jest jeden, a ona sama może stać się swoim największym przeciwnikiem.

"Ogarnął mnie upiorny spokój. Może właśnie tak się czują ludzie, zanim popełnią morderstwo."

Druga część trylogii Firebird podobała mi się równie mocno, co pierwsza. Są one do siebie podobne pod wieloma względami, ale wszelkie niedociągnięcia zostały poprawione. Znów zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń, stopniowo, na kolejnych kartkach, dowiadując się, jak do tego doszło. Ten tom jest bardziej niebezpieczny, nieprzewidywalny, zaskakujący i pełen intryg. Można wręcz powiedzieć, że chwilami mroczny. Poprzednie podróże wydawały się być niczym ze snu, w którym bohaterowie zbliżali się do siebie, jakby za sprawą przeznaczenia. Tym razem autorka zmusza nas, by w nie zwątpić i jeszcze raz przemyśleć wszystko, czego się dowiedzieliśmy.

Marguerite jest stale pod presją. Wisi nad nią burzowa chmura i świadomość, że jeśli nie podoła zadaniu, straci Paula raz na zawsze. W dodatku na Theo zaczynają się odbijać skutki Włamywacza. Aby uratować ich obu, musi przetrwać w najbardziej niebezpiecznych wymiarach ze wszystkich, w których Paul już nie pojawia się na wyciągnięcie ręki. Jego samego mamy tutaj niewiele. Bohaterka spotyka jego odpowiedników, a z każdym z nich Marguerite z innego wymiaru ma inną, niezbyt radosną historię. Poznajemy ciemniejszą stronę jego życia. To wszystko sprawia, że uwięziony w nich Paul zapełnia się negatywnymi emocjami. Z kolei rola Theo znów jest znacząca i podobna do tej z poprzedniej części. Jest nieodłącznym towarzyszem Marguerite, który dba o jej bezpieczeństwo i pomimo swoich uczuć, wiernie pomaga jej w wypełnieniu niebezpiecznych zadań oraz wspiera w chwilach słabości. 
W tym tomie Gray nie skupia się jakoś konkretnie na żadnym z wymiarów. Każdy stanowi ważny element jednej całości i żaden nie dominuje innych. Dzięki temu czyta się z ciekawością, zastanawiając, co znajdziemy na kolejnych stronach. Im bardziej zagłębiamy się w historię, tym więcej zadajemy sobie pytań. To dzieło jest pełne niespodzianek i kłamstw.

Choć nie przepadam za fantastyką naukową, ta seria bardzo przypadła mi do gustu. Fabuła bywa skomplikowana, podobnie jak w poprzedniej części, ale lekkie pióro autorki nie pozwala czytelnikowi się zgubić. Są chwile, kiedy akcja pędzi, a także te zabawne czy romantyczne pomimo niesprzyjających okoliczności. Zakończenie wgniata w fotel, jest kompletnie niespodziewane, sprytne i pozostawiło mnie z tysiącem myśli. Jest niesamowitą zapowiedzią trzeciego i ostatniego tomu, który, jak zakładam, będzie skupiał się na bezpośredniej walce z wrogiem, która może być utrudniona przez wiele czynników, które poznajemy właśnie na ostatnich i najciekawszych kartkach, które wyjaśniają nieznane dotychczas motywy kierujące bohaterami. Pojawiają się nowi sprzymierzeńcy, z kolei wrogów jest więcej i nie są to osoby, które moglibyśmy podejrzewać. 

"Czas przestać oglądać się za siebie. Czas spojrzeć w przyszłość. Czas uratować Paul'a."

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

Recenzja pierwszego tomu - klik

Brak komentarzy: