Illuminae. Folder_01 | Jay Kristoff & Amie Kaufman

Po "Illuminae" nie spodziewałam się właściwie niczego konkretnego, nie nastawiałam się, że będzie niesamowita i nie czytałam żadnych recenzji, żeby nie tworzyć sobie złudzeń. Zamówiłam ją tylko po to, żeby wspomóc akcję Moondrive. Chciałam, żeby ta książka została wydana w Polsce, ale trochę się wahałam, bo po opisie poznałam, że to nie książka dla mnie. Inicjatywa i sam pomysł były super, więc pomyślałam, "dlaczego nie?".  Ostatecznie przekonał mnie udostępniony fragment, który okazał się nawet nie w połowie tak wciągający jak całość, ale wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam. 
Z czasem odliczanie stało się moją rutyną i zaczęłam ekscytować się na myśl, że będę mogła mieć tę cegiełkę na swojej półce (nie żartuję, to niezła cegła), więc bardzo się ucieszyłam, gdy udało się sprzedać odpowiednią ilość egzemplarzy, że też nie wspomnę, iż DUŻO większą ilość.

Illuminae. Folder_01

Jay Kristoff & Amie Kaufman

Wydawnictwo Moondrive





Rok 2575. Kady Grant właśnie rzuca swojego chłopaka Ezrę Masona z mocnym postanowieniem, że już nigdy się do niego nie odezwie. Szybko jednak łamie swoje przyrzeczenie, gdy nadchodzi inwazja na kolonię Kerenza, w której mieszkają.
Tych, którym udało się przeżyć, ewakuują trzy statki kosmiczne: Alexander - transportowiec wojskowy, Hypatia - badawczy oraz ciężki frachtowiec Copernicus. Jedynym ocalałym z masakry wrogiem jest pancernik Lincoln, który ściga je z zamiarem pozbycia się ostatnich świadków ataku. 
W tym czasie jednak wydarza się wiele rzeczy, które utrudniają drogę ocalałych do przybycia na bezpieczny ląd. Na Copernicusie rozprzestrzenia się niebezpieczny wirus, który zmienia ludzi, a AIDAN, system sztucznej inteligencji sterujący Alexandrem wariuje i obraca się przeciwko tym, którym powinien służyć.
Kady, znana ze zdolności informatycznych, włamuje się do zaszyfrowanej pamięci statków i odkrywa przerażającą prawdę o wydarzeniach, które dzieją się na jej oczach. Gorzej dla niej, bo okazuje się, że jedyną osobą, która może pomóc przy powstrzymaniu zagłady jest jej były chłopak Ezra.


"Kiedy powiedziałam, że już nigdy się do ciebie nie odezwę, nie wiedziałam, że po południu dojdzie do inwazji na naszą planetę."


 Książka ta nie posiada standardowej narracji, o czym już pewnie wiecie. Jest wyjątkowa bowiem składa się z tajnych raportów wojskowych, e-maili, czatów, sekretnych pamiętników, opisów nagrań z kamer i jeszcze przeróżnych innych metod, od zygzaków po obrazki tworzone z napisów. 
Muszę przyznać, że bałam się, iż przez to książka mnie nie wciągnie lub nie będę mogła przez nią przebrnąć. Nic bardziej mylnego. Wciągnęłam się od pierwszej strony. Już na początku zostałam zaintrygowana i nawet nie zauważyłam, kiedy dotarłam do setnej strony. Czytałam z ciekawością wypisaną na twarzy. Całość pochłonęłam łącznie w około 10 godzin, bo nie byłam w stanie oderwać się od tej niesamowitej historii, która wzbudziła we mnie mnóstwo emocji. 
Autorzy sprawili, że przez większość czasu siedziałam jak na szpilkach w oczekiwaniu na ciąg dalszy, ale im bardziej się zagłębiałam, tym bardziej byłam zestresowana, bo owszem, nawet stres czułam. Moje serce biło szaleńczo, a z czasem stawka się podnosiła. Ostatnie dwieście stron to emocjonalny rollercoaster. Na zmianę wzruszałam się, płakałam, krzyczałam w duchu, wściekałam się, bałam, znów stresowałam i niecierpliwiłam. Autorzy zaserwowali czytelnikom niezłą dawkę emocji, a te wszystkie grafiki nadawały sytuacjom realizmu, a czasem nawet dramatyzmu. Chwilami sprawiały, że czułam się, jakbym oglądała film, tyle, że żadne dzieło science fiction nie dorównuje "Illuminae nawet w najmniejszym stopniu".


"Wszechświat nie jest ci nic winien, Kady. Dał ci już wszystko. Był tu długo, zanim się zjawiłaś. I będzie istniał, kiedy odejdziesz. Zapamięta cię tylko wtedy, jeśli zrobisz coś, co warto uwiecznić."


Wielkie pochwały dla autorów za kreację bohaterów. Jestem pełna podziwu dla Kady, która przełamuje stereotyp, że informatycy to nieporadne w życiu stworzenia. To dziewczyna silna, odważna, mądra, bezczelna, gotowa do poświęcenia i pełna nadziei. Jest jedną z kluczowych postaci i wkrótce okazuje się, że jej działania mogą uratować ludzkość. Ezra to sportowiec, ale również niestereotypowy. Nie jest głupi, za to odważny, wrażliwy i sarkastyczny. Łączy go z Kady wyjątkowa więź i specyficzne poczucie humoru. Trochę szkoda, że nie było go w książce więcej, ale pewnie wtedy nic nie ułożyłoby się tak jak się to stało, a wątek miłosny pewnie zdominowałby książkę. Ci dwoje to bardzo dojrzali nastolatkowie, którzy być może będą musieli pożegnać się na zawsze nie tylko ze sobą, ale też z życiem.

W książce występują także inne postacie, które pojawiają się częściej i na których skupia się akcja, więc szybko zapamiętujemy ich nazwiska, wiedząc, że w przyszłości znowu się pojawią, a narracja skupi się na nich. Głównie to kapitanowie statków, porucznicy oraz inni wojskowi, bliżsi przyjaciele Ezry i Kady, a także osoby, które okazują się przydatne w starciu z wrogiem. Każdy z tych ludzi ma swoje pięć minut i możemy poznać ich wystarczająco, by zrozumieć, że pod maską powagi i siły, również kryje się wrażliwość i pragnienie spokoju. 

Widzimy, jak ludzie będąc na krawędzi, poświęcają się dla innych, pod mundurami noszą wyrzuty sumienia za każdą ofiarę, jak młodzi walczą o przetrwanie i stanowią wzór. Ta książka pokazuje, że ludzie w najgorszych chwilach trzymają się razem.

Moje serce zdecydowanie podbił AIDAN, system sztucznej inteligencji Alexandra. Trochę oszalał, ale pod tymi wszystkimi warstwami kryło się mechaniczne serce, które pragnęło czuć jak człowiek. Jego kwestie podobały mi się najbardziej. Chwilami zbliżał się do poezji. Okiem jego kamery przyglądaliśmy się ludziom, a dokładnie jego postrzeganiu takich słabych istot, które miały wszystko to, czego mu brakowało. Z czasem w jego myśli wkradała się filozofia, przemyślenia na temat życia i śmierci. To bardzo sprytny i mądry komputer, przy okazji dość zabawny, na tyle, na ile może być komputer, który we wszystkim szuka logiki.

Wydaje mi się, że postacie w tej książce miały być metaforami, a także przełamywać stereotypy. Może tak, a może tylko doszukuję się drugiego dna.

Podobał mi się wątek miłosny. Nie był najważniejszym, ale jednym z głównych. Kady i Ezra to najzwyklejsze postacie, które nie wkurzają, a wręcz wzbudzają sympatię. Ich miłość stała na krawędzi przez cały czas, a oni niczym gwiazdy unosili się z dala od siebie.


"Wiem, co ma dla niego znaczenie, kiedy stoi na skraju wieczności. 
Ona.
On nie chce umrzeć. Nie boi się. Po prostu nie może znieść myśli, że zostawi ją samą."


 Sceny akcji zostały świetnie poprowadzone. Wzbudzały mnóstwo emocji, w moim przypadku, jak zawsze stresu. Towarzyszyło im mnóstwo grafik wizualizujących wydarzenia opisane na kartkach. Wszystko było autentyczne i jeszcze bardziej wciągające, chwilami wzruszające. Przez cały czas trzymały w napięciu, co na pierwszych kartkach napędzały wszystkie mniej i bardziej tajemnicze wiadomości. Każde starcie było jak wizja przyszłości, bo wszystko, co podczas nich zostało wykorzystane, to nowoczesna technologia, co z kolei sprawia, że ta opowieść jest tak wyjątkowa.  W tych scenach, choć byłam już zmęczona późną godziną, nie mogłam się oderwać od lektury. Czułam się, jakby wciągała mnie wspominana tam otchłań i nie chciała mnie wypuścić do ostatniego zdania. Po każdej stronie zastanawiałam się, jak długo dany bohater jeszcze będzie żył.


 


Wydawało mi się, że chyba każdy zamówił "Illuminae", ale na bookstagramach zauważyłam wiele osób, które waha się co do kupna. Rozwiewam wszystkie Wasze wątpliwości - ta książka jest genialna w każdym calu. Dopracowana do perfekcji pod każdym względem, wciągająca od pierwszego zdania i przepiękna zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Jest pełna tajemnic, odwagi, szaleństwa, chwilami niepokoi, ale z całą pewnością podbija serca. Podczas lektury można się pośmiać, wzruszyć, wiele nauczyć, ale przede wszystkim przeżyć ogromną, niecodzienną przygodę. "Illuminae" zabierze Was do nowego świata, w którym nie spotkacie się z niczym choć odrobinę przeciętnym czy nudnym. Wprowadzi Was w XXVI, a Wy nie będziecie chcieli z niego wyjść, mimo poważnego niebezpieczeństwa, które Wam grozi. Pochłonie Was kosmos piękny i niezrównany. 
To jest absolutny "MUST READ", który musicie mieć! Nie pożałujecie, ręczę Wam za to moją głową i współczuję tylko tym, którzy jeszcze nie znają tej historii.

Jestem pod wielkim wrażeniem wszystkich grafik wewnątrz. Tych dużych i tych małych. Są genialne i wyróżniają "Illuminae" spośród innych książek. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak musiało się napracować wydawnictwo, żeby wszystko to przełożyć na język polski i sprawić, żeby wyglądało tak dobrze, jak wygląda, w dodatku w tak krótkim czasie. Mam nadzieję, że będzie więcej takich akcji. Książek tak wydanych jak ta powinno być więcej. 
Na wierzchu możemy mamy ognistą obwolutę, która jest bardzo adekwatna do tematu, ale można ją zdjąć. Pod spodem czai się biała okładka w twardej oprawie, wypełniona fragmentami tajemnej dokumentacji, która pojawia się również wewnątrz książki. Przepięknie oprawiona i piękna pod każdym względem.




Wydawnictwu Moondrive należą się ogromne gratulacje i podziękowania, że dzięki nim możemy mieć tę książkę w rękach, na swoich półkach, i co najważniejsze, przeczytać tę niesamowitą, zapierającą dech w piersiach historię.






Popularne posty