Bestia. Przebudzenie Lizzie Danton | L.A. Fiore


Od dnia, w którym matka oddała życie za Brochana, w małym Szkockim miasteczku, w którym urodził się chłopiec, wszystko miało się zmienić. Ojciec go przeklął i próbował zniszczyć. Mieszkańcy odwracali wzrok i pozwalali na jego krzywdę. Tak narodziła się bestia. Brochan już jako dorosły, jest zimnym, bezwzględnym mężczyzną, który pali za sobą wszystkie mury i zostawia martwe trupy. Lizzie Danton od początku była niechcianym dzieckiem. Oddana do szkoły z internatem, w której sposobem na wychowanie był strach i ból, powstaje niczym feniks z popiołów. Sztuka jest jej nadzieją i sposobem na przetrwanie. Po wydostaniu się ze swojego piekła zostaje młodą, utalentowaną malarką, wrażliwą artystką, pełną światła i mroku jednocześnie. Gdy Lizzie nagle dowiaduje się o śmierci nieznanej ciotki, od której okrutna matka ją odizolowała, wszystko ma się zmienić. Kobieta zostawiła jej w spadku rodzinną chatę w Szkocji, miejsce, w którym dziewczyna może wreszcie czuć się jak w domu. Spotkanie Lizzie i Brochana może zaowocować złączeniem pokrewnych dusz lub zupełnym zniszczeniem jednej ze stron. Czy poradzą sobie ze wszystkim, co przyniesie im los?


"Moje prace zwykle były mroczne. Przebijała z nich nutka smutku, która choć miała w sobie piękno, była także pełna tragizmu. A tutaj... tutaj wszystko przepełniało światło, może nawet optymizm."


Tym, co zachwyciło mnie w książce jest jej klimatyczność. Jest tajemnicza, baśniowa, z czasem robi się dość cukierkowa. Początek jest niepokojący, aż chce się wcisnąć jakiś wątek paranormalny. Opis z okładki jednak zupełnie nie jest trafiony. Z pewnością zapowiada enigmatyczność fabuły i każe zastanawiać się nad tym, co jest w środku, ale nie oddaje wiernie treści. Kreacja bohaterów okazuje się być bowiem dość naciągana, ale myślę, że mimo wszystko ich polubicie! "Bestia" to naprawdę intrygujący, mroczny romans, który śmiało można porównać do "Pięknej i Bestii", z tym wyjątkiem, że bestia nie jest "brzydka", ale z pewnością groźna. Należy oddać autorce to, że w swoich opisach pięknie oddała malownicze krajobrazy Szkocji. Czytelnik bez trudu może sobie wyobrazić, że rzeczywiście się tam znalazł.

Pierwsze rozdziały książki to zlepek przypadkowych wydarzeń z życia bohaterów od momentu ich narodzin. Dzięki temu po krótce widzimy, jak dorastali, co przytrafiło im się w życiu i jak to się stało, że są dziś tym, kim są. Zarówno Lizzie, jak i Brochan, mieli trudne dzieciństwo w podobny, ale inny sposób. Ich największym przewinieniem było to, że przyszli na świat. Byli niekochani przez swoich bliskich, a jednak każde z nich wyszło z tego mniej lub bardziej poturbowane. Gdy Lizzie pojawia się w miasteczku, autorka z naciskiem podkreśla wszelkie plotki i domysły na temat zdystansowanego Brochana. Ma być on zupełnym potworem, mieszkającym w strasznym zamku, gdzie ma miejsce większość akcji. I choć nasza bestyjka wypada dość poważnie, szybko okazuje się, że pisarka nie podołała zadaniu całkowicie. Pojawiają się sceny, gdy może wydawać się dość drastyczny, ale to tyle. Lizzie z kolei to artystyczna, dobra dusza, która we wszystkim widzi piękno, zawsze ma nadzieję, nienawidzi plotkarzy i jak na to, że przez lata była tłamszona, okazuje się być zadziwiająco silna i odważna. Jak już wspominałam, ich kreacja jest dość naciągana. Lizzie jest wręcz nierealna, a o nic niedbający Brochan na okrągło wszystko analizuje. Jak na mój gust, sprawy pomiędzy nimi potoczyły się dość szybko i przesłodzenie.

W książce znajdziecie też wątek kryminalny, w moim odczuciu zbyt powierzchowny i raczej przewidywalny, ale mimo to nie czuję się zawiedziona. Obecne są również porównania do wielu różnych baśni, więc fani bajkowej atmosfery będą zachwyceni. Książka jest napisana bardzo prostym językiem, na plus atmosfera i postaci drugoplanowe. Myślę, że większość niewymagających czytelników będzie zadowolona podczas lektury. "Bestia. Przebudzenie Lizzie Danton" to historia nie tylko o miłości, ale też przyjaźni, problemach rodzinnych, trudnej przeszłości, nienawiści, wybaczeniu, stracie, strachu i ruszaniu do przodu. Pełna piękna i bólu, sztuki, szkockiego klimatu małomiasteczkowego, mroczna i ciekawa. Nie brakuje antybohaterów i podejrzanych typów. Myślę, że jest to mieszanka znanych nam baśni, która przypominała mi również chwilami "Weterana" Katy Ragnery. Jeśli lubicie takie klimaty, polecam!


"Jestem gotów odciąć się od tego, co brzydkie, bo otacza mnie samo piękno."


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Niezwykłemu.

Copyright © 2014 Sun Reads , Blogger