sobota, 30 września 2017

Przyrodni brat | Penelope Ward

Premiera: 24.05.17
Ilość stron: 272
Wydawnictwo: Editio Red



Greta to zwyczajna, nieproblemowa dziewczyna. Gdy jej matka ponownie wychodzi za mąż, okazuje się, że jej ojczym ma syna, którego niedługo przyjdzie jej poznać. Elec jest zbuntowany, arogancki, zły na świat i ma zamieszkać z nią i jej szczęśliwą rodziną pod jednym dachem. Od pierwszego spotkania jest pewne, że chłopak zamierza utrudnić życie wszystkim domownikom, szczególnie Grecie, która szybko przekonuje się, że nie potrafi trzymać się od niego z daleka.
Jak to mówią, nie taki diabeł straszny jak go malują. Którejś nocy ta dwójka zbliża się do siebie, przekraczając dzielące ich granice. Następnego dnia Elec musi wrócić do domu w Kalifornii. Kilka lat później rodzinna tragedia sprawia, że ich drogi znów się krzyżują. Greta jest przestraszona, ale też podekscytowana... Do czasu aż okazuje się, że Elec ułożył już sobie życie z inną kobietą.

Mimo przeczytanych kilku negatywnych opinii, nie mogłam się doczekać, aż sama będę mogła ocenić tę książkę. Mam co do niej mieszane uczucia. Myślę, że jest mieszanką "November 9", "Love Rosie" i "Czy wspominałam, że cię kocham?", co wcale nie jest złe, ale raczej nie przepadam za przepaściami czasowymi w książkach.

Byłeś najlepszą rzeczą, jaka mi się kiedykolwiek przytrafiła. Mam nadzieję, że któregoś dnia będę mogła powiedzieć, że byłeś jedną z najlepszych rzeczy w moim życiu, ale jak do tej pory mam tylko ciebie.

Pierwsze rozdziały dzieją się bardzo szybko. Autorka przeskakuje od wydarzenia do wydarzenia, jeszcze szybciej zacieśniając więzi łączące dwójkę głównych bohaterów. To nie do końca dobry zabieg. Od razu można się domyślić, że między nimi coś się święci. Zaskakujące jest to, iż w książce nikt nie przejmuje się tym, że chemia ich łącząca powinna być zakazana, jedynymi granicami są powody, dla których Elec nienawidzi swojego ojca i życia jakie prowadzi. 
Na przykładzie tego bohatera mamy poruszony motyw niezrozumienia i problemów rodzinnych. Za zachowaniem chłopaka kryje się mnóstwo tajemnic, które z czasem poznajemy. Choć na zewnątrz jest irytujący (w pewnych chwilach nawet dla mnie), wewnątrz jest wrażliwy, a nawet utalentowany. Penelope Ward przedstawiła go jako pisarza, dzięki czemu w dalszej części książki możemy zobaczyć dotychczasowe wydarzenia z jego perspektywy. Główną narratorką jest Greta, niczym niewyróżniająca się postać, ale chwilami zaskakująca.

Pierwsze strony nie wskazują na nic spektakularnego - potyczki między nastolatkami, w których buzują hormony. Jednak cała akcja rozkręca się w momencie ponownego spotkania Grety i Eleca, którzy muszą skonfrontować się z przeszłością, teraźniejszością i własnymi emocjami. Wydaje się, że wciąż są tymi samymi ludźmi, jednak bieg czasu sprawił, iż podchodzą do pewnych spraw inaczej niż kiedyś. Książka wciągnęła mnie od początku, bowiem nie miałam ogromnych oczekiwań. Jest lekka i prosta w odbiorze. To dobry odmóżdżacz po cięższych lekturach. Jednak dopiero od tego momentu autorka pokazuje, że stać ją na więcej. Wprowadza mnóstwo wątków, a ostatnie rozdziały są kreatywne, zaskakujące, a chwilami nawet wzruszające.

"Przyrodni brat" to pisany lekkim językiem romans z humorem, poruszający wiele trudnych życiowych kwestii. Opowiada o miłości, rodzinie, decyzjach podejmowanych na rozdrożu dróg, o nieporozumieniach, złamanych sercach, czasie i wydarzeniach w życiu jednych ludzi, które wpływają na drugich. Myślę, że w tej książce jest potencjał, ale nie wykorzystany w stu procentach. Osoby, które nie podejdą do niej sceptycznie na pewno zauważą wyjątkowość i wrażliwość tej historii. Nie jest ona do końca dopracowana, ale na pewno nie jest zła. Ma mnóstwo pozytywnych stron, które przeważają nad tymi negatywnymi. Czyta się ją szybko, a motywy wprowadzone w drugiej połowie książki sprawiają, że staje się czymś więcej niż zapowiada początek. Nie każdemu może się ona spodobać, ale mimo kilku niedociągnięć uważam, że warto ją przeczytać, choćby ze względu na opowiedzianą w niej historię, która posiada ukryty sens. Sama, dzięki zakończeniu będę ją dobrze wspominać.

Wiem, że mimo moich ostrzeżeń ostatniej nocy oddałaś mi fragment swojego serca. I choć sam starałem się do tego nie dopuścić, to ja również oddałem ci część mojego. Wiem, że poczułaś to dziś rano. Chcę, żebyś ją wzięła i ukryła.


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Editio Red.

środa, 27 września 2017

PREMIEROWO: Najlepszy powód, by żyć | Augusta Docher




Cześć, kochani! Jak możecie już zauważyć, przychodzę do Was z recenzją książki polskiej autorki piszącej pod pseudonimem, która swoją premierę ma dzisiaj. Czy będzie ona pozytywna? Przekonajcie się.


Premiera: 27.09.17
Ilość stron: 368
Wydawnictwo: OMG books





- Nie sposób skąpić kolejnych szans, gdy kogoś kochasz. I choć rozsądek podpowiada, że to głupie, że będziesz cierpieć, że znów spotka cie rozczarowanie, póki kogoś kochasz, twoje serce nie potrafi skapitulować – wyznaje łagodnie.

Dominika budzi się w szpitalu kilka dni po wypadku, do którego przyczynił się jej ukochany ojciec. Wcale tego nie chciał i ona to wie, byli sobie bliżsi niż ktokolwiek na świecie. Teraz on jest w więzieniu, a ona załamana stanem swojego ciała nie tęskni życiem. Wszystkie wydarzenia odbijają się na niej nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Na jej drodze staje jednak młody lekarz, choć między nimi coś się zaczyna, jeszcze szybciej się kończy, gdy poznaje jego brata Marcela, czarną owcę. I choć wydaje się, że ma więcej powodów, by zniknąć niż żyć, a jej nie serce nie jest w stanie już nikogo pokochać, on sprawia, że zaczyna w to wątpić...


Nie wiem, co napisać o tej książce. Wiem, że znajdą się niewymagający czytelnicy, którym się spodoba, ale dla mnie okazała się ona ogromnym rozczarowaniem. Pierwsze strony to były katusze, później akcja się trochę rozkręciła, a podobało mi się jedynie ostatnie sto stron. Zakończenie jest ciekawostką, bo zostało urwane w połowie i może zaskoczyć, bo sugeruje, że może być jakiś ciąg dalszy, ale nawet to jej nie ratuje.

Z początku narratorką jest tylko Dominika. Rozdziały dzielą się na "teraz" i "przedtem", czyli czas obecny i ten krótko po wypadku. Ten drugi zdecydowanie zmasakrował książkę. Nudy, nudy i jeszcze raz nudy. Sama bohaterka była irytująca i dziecinna. Z biegiem czasu odbija się na niej piętno wszystkich wydarzeń i z niedojrzałej dziewczyny przemienia się w zimną jak lód królową śniegu. To nieco poprawia jej stan i można ją nawet polubić. Z czasem pojawia się również narracja ze strony Marcela, którego myśli autorka opisuje w dziwny sposób, wplatając dziwne powiedzonka, które w zamiarze chyba miały być modne wśród młodzieży, niestety tylko utrudniały czytanie. "Sebixów" i innych Januszy tam nie brakowało. Nie mam pojęcia, skąd pomysł na taki język. Choć książka napisana jest lekko, to muszę przyznać, że chwilami nawet infantylnie. 

Mimo wielu minusów w postaci języka, bohaterów i tematów, którym autorka nie do końca podołała, to jednak należy wspomnieć, że jest poruszona trudna tematyka. Bohaterka zmaga się objawami depresyjnymi, ma też traumę po wypadku, która wypaliła na niej widoczne blizny - dosłownie. Nie brakuje problemów rodzinnych, dorastania, zaufania oraz innych, które często poruszane są w literaturze młodzieżowej.

To moje pierwsze spotkanie z tą autorką, podobno jednak inne jej książki oceniane są bardzo dobrze. Może tą pozycją nie trafiła w gatunek. Choć historia mnie nie przekonuje i jest trochę naciągana, to jednak nie żałuję, że ją przeczytałam. Styl pisarki, co prawda, znacznie mi to utrudniał, ale jestem pewna, że początkującym czytelnikom się ona spodoba. Mnie podobał mi się jeden wątek, a mianowicie relacja między Dominiką, a jej tatą, która była piękna i przetrwała wszystkie dobre i złe chwile. Jest to raczej smutna opowieść, która nie wywołała we mnie zbyt wielu emocji, ale widać w niej gołym okiem nadzieję na lepsze jutro. Może was skłonić do refleksji, co byście zrobili na miejscu głównej bohaterki?

Wydawnictwu należą się gratulacje za stworzenie pięknej okładki, która skłania do zakupienia książki, więc jeśli się nie zniechęciliście i czujecie, że opis książki do Was przemawia, to już od dzisiaj można ją dostać w księgarniach internetowych i stacjonarnych.

Ludzie niepotrzebnie boją się śmierci. Jeśli Bóg istnieje, pójdziemy do nieba, chyba że byliśmy naprawdę wstrętni i źli, wtedy do piekła, ale przecież jest czyściec! A jeśli Bóg nie istnieje, to jeszcze lepiej. Po prostu nas nie ma, a jak nas nie ma, to nie wiemy, że kiedyś byliśmy. Czyż to nie piękne? Zawsze jest jakieś dobre wyjście.


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak. 

poniedziałek, 25 września 2017

Zapowiedzi jesiennie i zimowe


Cześć, kochani czytelnicy!
Dzisiaj przychodzę do Was z postem prezentującym kilka zapowiedzi na jesień oraz zimę. Post będzie aktualizowany za każdym razem, gdy wpadnie mi w oko coś nowego. Na bieżąco będę o tym informowała na moim instagramie
A więc, do dzieła!




Wydawnictwo YA!

"Listy do utraconej" Brigit Kemmerer,

Premiera 27 września
Przypadek czy przeznaczenie? Ten list mógł przecież znaleźć każdy…
Declan Murphy to „typ spod ciemnej gwiazdy”. W szkole boją się go nawet nauczyciele. Zbuntowany siedemnastolatek odbywa na cmentarzu obowiązkową pracę na cele społeczne. Pewnego dnia na jednym z grobów znajduje list. Zaintrygowany czyta go i postanawia odpowiedzieć. Gdy Juliet Young odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność i przeczytał list do zmarłej przed niecałym rokiem matki, jest zdruzgotana. Matka Juliet pracowała jako fotoreporterka w różnych miejscach na świecie, dlatego często porozumiewała się z córką poprzez listy. Pokonując złość, odpisuje na wiadomość nieznajomego. Z czasem między Juliet i Declan rodzi się miedzy nimi nić porozumienia.
"Wszystko razem" Ann Brashares,

Premiera 8 listopada
Kolejna powieść bestsellerowej autorki serii "Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów". 
Sasha i Ray spędzają każde lato w starym domu na Long Island. Od dziecka wiele ich łączyło. Czytali te same książki, wędrowali tymi samymi piaszczystymi ścieżkami, jedli brzoskwinie z tego samego straganu, śmieli się przy tym samym stole w jadalni. Spali nawet w tym samym łóżku. Sasha i Ray nigdy się nie poznali. Tata Sashy był kiedyś mężem mamy Raya, wspólnie mieli trzy córki: perfekcjonistkę Emmę, piękną Mattie oraz ulubienicę Quinn. Małżeństwo jednak rozpadło się na dwie rodziny, z których każda pragnie zatrzymać stary dom dla siebie. Bez względu na to jak słodko-gorzkie wspomnienia się z nim wiążą. Tego lata jednak losy Sashy, Raya i ich rodzeństwa splotą się w sposób, którego nie przewidziało żadne z nich…

"Głęboka próżnia" Alexandra Duncan, 

Premiera 8 listopada
Kontynuacja powieści „Ocalona”, której recenzję możecie zobaczyć, klikając na podkreślony tytuł.
Miyole, dziewczyna, która opiekowała się Ava, bohaterki książki „Ocalona” sama realizuje teraz swoje marzenie o byciu asystentką na statku badawczym. Jeśli dobrze wszystko rozegra, to w niedalekiej przyszłości będzie mogła prowadzić własne badania i eksperymenty.
Jednak los postawi  na drodze Miyole Cassię – dziewczynę uratowaną z małego statku zaatakowanego przez piracką jednostkę. Razem z dopiero co poznaną dziewczyną uda się w pełną niebezpieczeństw podróż w poszukiwaniu porwanego brata Cassi. W wyprawie życia będzie im towarzyszył – początkowo niechętnie – młody pilot Rubio. Podczas podróży Miyole nie tylko podda się urokowi Cassii ale także zrozumie, że statek badawczy, na którym tak chciała pracować skrywa wiele mrocznych tajemnic…




Wydawnictwo Uroboros

"Dwór skrzydeł i zguby" Sarah. J. Maas,
Premiera 25 października
Długo oczekiwana trzecia część bestsellerowego cyklu Sarah J. Maas!
Feyra powraca do Dworu Wiosny, zdeterminowana by zdobyć informacje o działaniach Tamlina oraz potężnego, złowrogiego króla Hybernii, który grozi, że rozgromi cały Prythian. Jednak by to osiągnąć, musi najpierw rozegrać śmiercionośną, przewrotną grę… Jeden poślizg może zniszczyć nie tylko Feyrę, ale też cały jej świat.
W obliczu wojny, która ogarnia wszystkich, Feyra znów musi decydować, komu może ufać i szukać sojuszników w najmniej oczekiwanych miejscach. Niebawem dwie armie zetrą się w krwawej, nierównej walce o władzę.








Wydawnictwo Kobiece

"Psiego najlepszego"
Kolejna cudna książka bestsellerowego Camerona, autora kinowego "Był sobie pies". Życie Josha wywraca się do góry nogami gdy pewnego dnia poznaje Lucy – ciężarną suczkę, która szuka domu. Głębokie spojrzenie brązowych oczu pełnych czułości nie pozostawia mu wyboru. Mimo braku doświadczenia i początkowej niechęci Josh decyduje się zająć suczką i jej szczeniętami najlepiej jak potrafi. Poszukując pomocy w schronisku, poznaje kolejną kobietę, która odmieni jego życie – piękną Kerri.

"ŚWIĄTECZNE MARZENIE"

Urokliwa opowieść o spontanicznym uczuciu, które otula dwoje ludzi w świątecznej scenerii. Meg zawsze marzyła o perfekcyjnych świętach i ma plan takie sprawić swojemu małemu synkowi. Co z tego, że na idealnym obrazku brakuje męża? Jednak kiedy kobieta spotyka intrygującego Edda zaczyna czuć potrzebę mężczyzny przy boku w tym wyjątkowym dniu. Problem w tym, że architekt mieszka aż za oceanem… Czy Meg odważy się ruszyć w pogoń za głosem serca? Ciepła i poruszająca opowieść o miłości osadzona w świątecznym klimacie Nowego Jorku, pióra niezrównanej Amandy Prowse.

"OŚWIADCZYNY"
Romantyczna podróż w czasie z olśniewających balów debiutantek w Londynie na przykryte zimowym puchem ulice współczesnego Manhattanu. Niepoprawna romantyczka Amy nie ma nic do stracenia, kiedy tuż przed Bożym Narodzeniem porzuca ją ukochany i zostaje całkiem sama tysiące kilometrów od rodziny. Odpowiadając na ogłoszenie o osobę do towarzystwa dla tajemniczej starszej pani, nie spodziewa się, że odkryje namiętną historię, która czekała pięćdziesiąt lat, zanim ktoś ją opowie. Wkrótce Amy wyrusza do Nowego Jorku w towarzystwie ekscentrycznej Georgii Hamilton. Dystyngowana dama nie tylko zaczyna udzielać dziewczynie lekcji dobrego stylu, ale odsłania przed nią bolesną historię z przeszłości. Czy miłość to siła tak potężna, aby wzniecić wspomnienia dni, które minęły dawno temu?









Znaleźliście coś dla siebie? :)

niedziela, 24 września 2017

Zła Julia | Leisa Rayven

Premiera 13.09.2017
Ilość stron: 368


Minęło kilka lat, odkąd Ethan odszedł bez żadnego wytłumaczenia. Teraz wraca odmieniony, i cierpliwy jak nigdy wcześniej wkracza z powrotem do życia Cassie. Ale to nie takie proste, zapomnieć o bólu złamanego serca, choćby z przeszłości. Kiedyś to on był tym złym, teraz ona zmaga się ze swoimi wewnętrznymi demonami, które nie pozwalają jej ponownie nikomu zaufać.
Broadway'owska sztuka ma ponownie złączyć zranionych Romeo i Julię. On wierzy w przebaczenie i kolejne szanse, ona nie może uwolnić się od bolesnych wspomnień. By pomóc Cassie się otworzyć, Ethan ponownie musi wrócić do przeszłości, tylko po to, by dziewczyna uświadomiła sobie, że nadal nie zna całej prawdy o ukochanym.
Czy nieufność rozdzieli ich na zawsze, czy może uda im się rozpocząć zupełnie nowy rozdział?

Chcesz się czegoś trzymać - powiedział Ethan. - Trzymaj się mnie
Nie potrafię określić, czy kontynuacja podobała mi się bardziej od pierwszej części, czy może Zły Romeo był lepszy, ale obie na pewno mnie nie zawiodły. Charakter książki zmieniał się wraz z upływem kartek. Na pierwszych stronach pewnie powiedziałabym, że jej poprzednik był lepszy. Krótkie rozdziały opowiadające o teraźniejszości i długie zabierające nas w podróż do przeszłości. Z czasem jednak akcja zaczęła się skupiać na chwili obecnej, co pozwoliło nam dojrzeć, jak bardzo obecna Cassie przypomina młodszego Ethana. Walcząca ze sobą, swoimi emocjami, pragnienia i myślami, które wzajemnie się wykluczały. Zamknięta, nieufna i wycofana. Taka się stała po tych wszystkich wydarzeniach. Z kolei Ethan, jak już mogliśmy zauważyć w pierwszej części, przeszedł pozytywną metamorfozę. Mówienie o uczuciach przychodzi mu z łatwością i teraz to on musi zawalczyć o ich związek, tak jak kiedyś próbowała to robić Cassie.

Przeszłość skupia się głównie na związku tych dwojga, który stał się o wiele bardziej burzliwy. Ich wzlotach i upadkach oraz źle podjętych decyzjach, a wszystko napędza gniew Ethana, który nie potrafi poradzić sobie ze swoją przeszłością. Nie brakuje jednak motywu teatralnego. Autorka zabiera nas w kulisy sztuki. Jedna z moich ulubionych bohaterek drugoplanowych, czyli Erika sprawia, że sztuki grane przez bohaterów wymagają od nich zbliżenia do prawdziwego życia. Teraźniejszość z kolei kręci się raczej wokół Cassie, która zajęła miejsce swojej wielkiej miłości w bezdennej otchłani samotności.

Role się odmieniły. Teraz widzimy historię ludzi, którzy próbują wyjść na prostą, co w prawdziwym życiu wcale nie jest takie łatwe. Książka pokazuje walkę o siebie i z własnymi demonami. Mówi o przełomowych wydarzeniach, które często są zapalnikiem pozwalającym dostrzec prawdę, a także zacząć coś robić z własnym życiem. Porusza problem niskiej samooceny, która negatywnie wpływa na nasze czyny. "Zła Julia" to złamane serca, łzy, samotność, tęsknota i próby dążenia do normalności.


Cały świat to scena, a ludzie na nim to tylko aktorzy.
Druga część na pewno dorównuje poprzedniej. Książka nie wprowadza nic nowego do serii, ale miło jest wiedzieć, jak skończyła się ta historia. Jest lekka i zabawna, choć nie tak jak "Zły Romeo", bo Julia skupia się na głębi emocji i problemach. Autorka poważniej podeszła do tematu i pociągnęła historię w innym kierunku niż się spodziewałam. Na pewno jestem pozytywnie zaskoczona, bo po nagłym zakończeniu pierwszego tomu każdy miał inne spekulacje na temat ciągu dalszego, a nawet kompletnego zniknięcia Ethana z retrospekcji. Otóż nie. Pokazuje nam też, że każdy problem psychiczny można rozwiązać, jeśli tylko się tego chce. Nie można pomóc komuś, kto tej pomocy nie chce. Oglądamy proces zdrowienia, a także bolesną drogę do miejsca, z którego wreszcie można ruszyć. Cierpienie nie zawsze dotyczy tylko nas, ale rani również ludzi z naszego najbliższego otoczenia i o tym mówi ta książka. Choć fabuła jest dość zwyczajna, podobnie jak w poprzedniej części, jest ciekawie i wciągająco, ani się obejrzysz, a już ją skończysz. Ja na pewno jeszcze niejednokrotnie wrócę do tej serii.

Jeżeli kogoś kochasz, uwolnij go. Jeśli wróci, jest twój. Jeśli nie, nigdy nie był twój.


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.





środa, 20 września 2017

Dziwna i taki jeden | Meagan Brothers

Premiera 30. 08. 2017
Ilość stron: 352



Czy w przyjaźni jest miejsce na kłamstwa?
Lula i Rory to najlepsi przyjaciele. Mają takie same gusta, nałogowo oglądają serial Z Archiwum X, którego cytaty przenoszą do życia codziennego, a łączy ich trudna sytuacja rodzinna. Mama Rory'ego nałogowo pije i nie przejmuje się losami swojego syna, natomiast mama Luli zniknęła dawno temu, zostawiając po sobie tylko plecak z książkami o aktorstwie. Oboje są specyficzni na swój sposób, nie przejmując się opinią innych, odstają od reszty nastolatków i nie mają przed sobą tajemnic... Ale czy aby na pewno? Pewnego dnia Lula znika, nie mówiąc nikomu, dokąd się udaje. Dzieje się to zaraz po tym, jak odkrywa, że jej przyjaciel zrobił rzeczy, których nigdy by się nie spodziewała. Wstąpił do szkolnej drużyny futbolowej, a co najważniejsze, ma romans ze swoim szefem, i o żadnej z tych rzeczy jej nie powiedział.
Samotna i zraniona, rusza na poszukiwanie matki. Stara się zrozumieć siebie, swoje uczucia i własną orientację. Nie spodziewa się jednak tego, co przyniesie jej los. W tym czasie Rory dowiaduje się, że Lula przed swoim wyjazdem z miasteczka również zrobiła coś, czego nigdy by się nie domyślił. Oczekując powrotu przyjaciółki przechodzi wzloty i upadki, uświadamiając sobie, co tak naprawdę jest ważne.

"Dziwna i taki jeden" to mądra i pouczająca książka spod znaku LGBT. Obydwoje główni bohaterowie poszukują w niej siebie. Myślę, że osoby, które czują się inne niż wszyscy i nierozumiane najlepiej utożsamią się z Lulą, która przez całą historię stara się zrozumieć działanie otaczającego ją świata, ludzi, swoje pragnienia i tożsamość seksualną. Przez długi czas nie potrafi się rozeznać w swoich emocjach, myląc fascynację i zainteresowanie z zauroczeniem czy miłością. Z kolei Rory nie posiada problemu tożsamościowego, ale potyczki na różnych polach pokazują mu, że życie wcale nie jest łatwe i nie zawsze dostajemy to, czego chcemy, lecz to nie znaczy, iż nie możemy zaznać szczęścia. Być może szukamy go w złym miejscu.

 Książka przypomina mi twórczość Rainbow Rowell, np. "Eleonora & Park" czy "Fangirl". Nie przepadam za nimi, bo nie lubię specyficzności w książkach, ani mnóstwa rozmów o komiksach lub serialach, których nie znam, a które stają się ważnym elementem fabuły. Zwykle mnie to nie ciekawi, a nawet nudzi. Z tą książką z początku było tak samo, jednak nie oceniam jej negatywnie. Po prostu spodziewałam się czegoś innego niż dostałam. Są osoby, którym książka przypadnie do gustu z powodu poruszanej problematyki. Podkreślam, że książka jest inteligentna i kierowana do młodzieży. Napisana jest lekko, mimo to lektura czasami trochę mi się dłużyła. Wszelkie nawiązania do seriali były dla mnie niejasne, dopóki nie przekroczyłam setnej strony, więc na szczęście nie trwało do długo. Z jednej strony był to minus, a z drugiej plus, bowiem, dzięki nim bohaterowie wiele wydarzeń metaforycznie opisali na przykładzie postaci z Archiwum X, co wprowadziło urozmaicenie.


Strasznie jest być samotnym. Każdy chce do kogoś należeć.

Przez pierwszą, krótszą połowę książki narrację prowadzi Rory, dzięki czemu poznajemy jego myśli i charakter. Myślę, że jest pewnego rodzaju marzycielem, który dużo myśli o przyszłości. To bardzo silny i dojrzały chłopak, który musiał szybko dorosnąć, a teraz pragnie stabilności. Lula to jego przeciwieństwo. Również dużo myśli, ale tylko o tym, co tu i teraz, czasami determinuje ją przeszłość, na którą nie miała wpływu. Jest nieustraszona i ciekawa, ale głęboko skonfliktowana ze światem. Stąpa niepewnie po każdym gruncie. Druga połowa opisywana przez nią składa się na sytuację po powrocie do domu, która pozwala dojrzeć, jak wiele może się zmienić w krótkim czasie, na zmianę z relacjami ucieczki z domu.

Trudno mi stwierdzić, która z części była ciekawsza. Pierwsze kilka stron było ciężkich, ale później się wciągnęłam. Raz było lepiej, a raz gorzej, jednak, jak wspominałam fani Rainbow Rowell będą zadowoleni.

Jeśli macie ochotę przeczytać książkę o przyjaźni, prawdzie i kłamstwie, poruszającą mnóstwo problemów dotyczących nastolatków, która pokazuję drogę, jaką trzeba przejść, by zrozumieć siebie i dotrzeć do miejsca, którego szukaliśmy przez całe życie, to książka dla Was. Język jest prosty, więc książkę się połyka. Przeczytałam ją łącznie w dwa dni, ale raczej po to, by móc ją skończyć, bo bałam się, że jeśli ją odłożę na zbyt długo, to nie będę mogła z powrotem po nią sięgnąć. Szczególnie w tę ponurą pogodę, jaka panuje w ostatnich tygodniach. Zwykle nie wystawiam ocen książkom, ale nie potrafię opisać tej słowami. Nie chcę Was do niej zniechęcać, bo potrafię stwierdzić, że jest dobra, po prostu nie w moim stylu. Była zabawna, chwilami romantyczna i zakończenie bardzo mi się podobało. 6/10, czy polecam? Sądzę, że warto ją przeczytać, bo skłania do refleksji, a to zdecydowany atut.

Chodzi mi o to, że możesz być, kim tylko zechcesz. Żadne pragnienie nie jest złe, dopóki jesteś wobec siebie szczera. Możesz nawet się zmienić, jeśli dojdziesz do wniosku, że to, czego chciałaś, nie czyni cię szczęśliwą. Nie ma żadnych granic.


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu YA! 


sobota, 16 września 2017

Tysiąc odłamków ciebie | Claudia Gray

Premiera 10.05.2017
Ilość stron: 366


W domu Marguerite Caine od zawsze obecna była fizyka. Ona jest duszą artystyczną, którą nie interesuje nauka, a malowanie. Nie zawiera przyjaźni, choć nie na rzeka na brak towarzystwa. W jej domu od zawsze przewijali się asystenci rodziców, na przykład niewiele starsi od niej Paul i Theo. Nic więc dziwnego, że tworzą jedną wielką rodzinę.
Rodzice Marguerite właśnie skonstruowali najbardziej niezwykły z ich wynalazków, Firebird, pozwalający przeskakiwać pomiędzy wymiarami. Wkrótce po tym ojciec dziewczyny zostaje w tajemniczych okolicznościach zamordowany. Wszystkie tropy wskazują na tajemniczego, przystojnego Paula, który uciekł do innej rzeczywistości. W ramach zemsty Marguerite rusza w pościg za nim, a z pomocą przychodzi jej Theo. Za pomocą Firebird'a przeskakuje do innych wersji samej siebie, raz żyjąc w świecie nowoczesnych technologii, a raz do carskiej Rosji, niczym z dwudziestego wieku. Im częściej się przenosi, tym ściślej splatają się życia jej i Paula. W jednym z wymiarów Marguerite będzie musiała zakwestionować wszystko, co do tej pory myślała, że wie. Być może prawda ukryta jest o wiele głębiej niż przypuszczała...
Tysiąc światów. Tysiąc możliwości. Tysiąc różnych wcieleń.

"Tysiąc odłamków ciebie" to pierwsza część trylogii Firebird, której trochę się obawiałam. Opis, zarówno jak przepiękna okładka bardzo mnie kusiły, jednak poznałam kilka opinii twierdzących, że książka jest nudna lub skomplikowana. Na całe szczęście tak się nie okazało. Zostałam wciągnięta w świat bohaterów prawie od razu. Choć historia nie była ani trochę tym, czego się spodziewałam, jest chyba jeszcze lepsza. Skończyłam ją jeszcze tego samego dnia, co zaczęłam, nie odrywając się ani na moment, a później przez długi czas nie mogłam przestać o niej myśleć. To nie jest schematyczna opowieść o podróżach w czasie, lecz intrygująca książka zabierająca nas w podróż po nieznanych wymiarach.

Jest to literatura młodzieżowa, więc w książce można znaleźć wszystko, czego może szukać odbiorca. Jest lekko, ale nie infantylnie, romantycznie - szczególnie w jednym ze światów, który zdominuje inne, tajemniczo i zaskakująco. Nie mamy tutaj nudnych fizycznych, ani niejasnych opisów. Wszystko widzimy z perspektywy głównej bohaterki, która jest jednocześnie narratorką, a akcja rozpoczyna się w momencie jej pierwszego przeskoku między wymiarami, dzięki czemu od razu dowiadujemy się, jak działa taki proces. Jedno jest pewne - ani trochę nie przypomina motywu podróży w czasie. Dowiadujemy się, jak odmiennie działają światy w tym samym momencie istnienia, a jak prawdziwi i niezmienni pozostają w nich ludzie.

Motyw tajemnicy może być przewidywalny dla osób mających już staż w tej dziedzinie, ale i bez tego jest kilka elementów, które mogą nas zaskoczyć. Dylematy moralne bohaterki, jak zwykle w książkach uważam za zbędne, tutaj dopełniały całości i czułam, że nie mogę ominąć ani jednego zdania. Sama Marguerite nie irytowała mnie i odbiegała od szablonu typowej bohaterki. Ta jest silna, niezależna, inteligentna i wrażliwa. I choć akcja toczy się w różnych wymiarach, to od czasu do czasu możemy zajrzeć do wspomnień z przeszłości, w których bliżej poznajmy wydarzenia i ludzi, którzy brali w nich udział, a które miały miejsce przed chwilą obecną. Pozwalają nam one wyrobić sobie obraz na temat bohaterów drugoplanowych, którzy mają ogromne znaczenie w odkryciu prawdy.


Następne słowa wypowiedział szeptem.- Nie potrzebuję świata bez ciebie.

Dzieło pani Gray to romantyczna opowieść o wierze w los i przeznaczeniu, które zostaje spełnione niezależnie od wymiaru. Pierwsza myśl po przeczytaniu tej książki, jaka uformowała się w mojej głowie to: "Jeśli coś ma się zdarzyć, to się stanie". Mimo że książka wydaje się dość zwyczajna, to bardzo mnie zaciekawiła, a w bohaterach odnalazłam cząstkę siebie, dzięki czemu bardzo dobrze ją wspominam. Niektórym z początku może być ciężko, ale później jest już tylko lepiej. Ja od razu dałam się porwać wciągającemu stylu pisarki. Choć książka skończyła się tak, że równie dobrze mogłoby tak zostać, to jednak jeden wątek nadal pozostał otwarty i tylko kontynuacja może nam powiedzieć, jak zostanie zamknięty. Jestem bardzo ciekawa, jak autorka dalej rozwinie akcję i z niecierpliwością czekam na drugą część "Dziesięć tysięcy słońc nad tobą", która swoją premierę będzie miała już 27 września. Jeśli jesteście zaintrygowani, to polecam sięgnąć jak najszybciej, to nie jest nic, czego się spodziewacie!


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Jaguar.



środa, 13 września 2017

Para Idealna | Jennifer Echols

Premiera 15.03.2017
Ilość stron: 304


Harper, uczennica ostatniej klasy liceum, jest ekscentryczna i ma swój własny styl. Jej pasją jest fotografia, więc, gdy musi przygotować zdjęcia zwycięzców plebiscytu na Najlepszych do szkolnego albumu, uwiecznia uczniów w swoim aparacie. Ma tylko parę problemów. Jej rodzice się rozwodzą, jej mama pragnie powstrzymać ją przez wyjazdem na studia, a tytuł Idealnej Pary przypadł jej i Brody'emu.
Brody to sportowiec i łamacz damskich serc. Tych dwoje różni wszystko, a łączy tylko jedno - oboje są już w związkach, on z Grace, ona z Kennedy'm. Z czasem jednak poprzez nominację, tych dwoje zbliża się do siebie. Co z tego wyniknie? Kto będzie cierpiał?

Para Idealna to druga i najlepsza, według mnie, część serii Superlatives, opowiadającej o  przyjaciółkach z Florydy nominowanych w plebiscycie na Najlepszych. Ta część poświęcona jest Harper, która jest jednocześnie narratorką, i jej zwycięstwie w kategorii Byliby Idealną Parą. Jest to przyjemna w odbiorze książka, bardzo dobrze napisana. Przed lekturą poznałam kilka niepochlebnych opinii na jej temat i jak zwykle musiałam sama to sprawdzić. Na szczęście historia Harper i Brody'ego wciągnęła mnie od pierwszych stron. Książkę zaczęłam i skończyłam jeszcze tego samego dnia. Na pewno spodziewałam się czegoś innego, ale nie jestem rozczarowana.

Kreację bohaterów oceniam zdecydowanie na plus. Żadne z głównych mnie nie irytowało, wręcz przeciwnie, polubiłam ich od początku, natomiast drugoplanowi byli świetnym uzupełnieniem, a każde z nich miało swoją historię i charakter, który dopełniał całości.
Harper jest bardzo kreatywną pasjonatką z wieloma talentami. Ma własny styl i artystyczną duszę. Na swój sposób odbieram ją jako lekko zakręconą, ale ma też inne ukryte cechy, takie jak nieśmiałość w niektórych momentach i chęć pomocy innym za wszelką cenę. 
Brody jest rozgrywającym w szkolnej drużynie futbolowej, a przed nim rozpościera się świetlana przyszłość. Ma reputację łamacza serc, choć autorka nie rozwodzi się nad jego podbojami. Brody zdecydowanie przełamuje stereotyp "głupiego sportowca". Jest inteligentny i wrażliwy, poszukuje swojej drogi w życiu w kwestii emocjonalnej.
Oboje ich łączy poczucie humoru, własne zdanie na każdy temat, tolerancja i problemy rodzinne, a czasami tożsamościowe. To ciekawie wykreowani bohaterowie, których nie spotkamy w żadnej innej książce, ale ich reakcje na pewne sytuacje czasami wydawały mi się co najmniej dziwne.

Książka napisana jest lekko, prostym językiem. Nie ma tu wielkich przebojów, ani zwrotów akcji. To zabawna i mądra opowieść, skierowana do nastolatków, zgrabnie poruszająca trudne tematy. Opowiadająca o wzajemnym zainteresowaniu i niepewnej miłości, potwierdzająca powiedzenie, że przeciwieństwa się przyciągają. Wyeksponowany jest motyw fotografii i ogólnie sztuki, ale nie tak bardzo, by zanudzić, kogoś, kto się na nim nie zna. Czyta się szybko i zanim się obejrzałam, dotarłam do ostatniej strony. Na pewno nie jest to najlepsza książka, jaką czytałam i można by się przyczepić do kilku rzeczy, ale posiada tyle pozytywnych stron, że nie warto o nich wspominać, bo nikną w tłumie. To raczej historia na jeden wieczór, przy której można się rozluźnić i napić herbaty. Polecam, nie jako priorytet, ale opowieść, którą warto poznać.


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Jaguar.





środa, 6 września 2017

W przestworzach // o serii | R.K. Lilley

Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją serii "W przestworzach", którą często porównywano do Greya, a która niewiele ma z nią wspólnego. Jeśli zastanawiacie się, czy warto ją przeczytać, i czy moim zdaniem jest lepsza, o ile to dobre określenie - dwa razy tak! Opowiem Wam o pierwszej części i krótko scharakteryzuję pozostałe dwa tomy, bez spojlerów mogących zdradzić cokolwiek komuś, kto jeszcze nie poznał żadnej z nich.


Premiera 06.07.2016 
Ilość stron: 320


Bianca jest stewardessą w pierwszej klasie luksusowych linii lotniczych. To wyniosła i niewzruszona piękność, która profesjonalnie wykonuje swoją pracę, nawet w styczności ze znanymi osobowościami. Jest tylko jedna osoba, która potrafi wyprowadzić ją z równowagi - James Cavendish. Miliarder o turkusowych oczach, umięśnionym ciele i głosie, który przyprawia ją o szybsze bicie serca. Mężczyzna składa Biance propozycję, z której żadne z nich nie będzie się chciało wycofać... Dopóki do ich życia nie wkroczą z powrotem demony przeszłości.


Jak już się domyślacie, Bianca nie jest imitacją nieśmiałej Anastasii, choć Pan Cavendish z opisu może przypominać Greya. Nic bardziej mylnego. Mają kilka wspólnych upodobań, ale charaktery różne, co bardzo mi się podobało. Autorka przeprowadziła zabieg, w którym stworzyła dominującego bohatera, ale pełnego wrażliwości, a nawet romantyzmu, takiego który posiada wszystkie te cechy, których byśmy się po nim nie spodziewali. Tak naprawdę do końca serii pozostaje on dla mnie zagadką. W książce, rozdziały, sprytnie zostały opisane cechami, które w danym momencie James reprezentuje i to pomaga. Mogę powiedzieć na pewno, że mimo pragnienia kontroli, jest szczery, cierpliwy, czuły i mocno się angażuje. Pomaga Biance wyjść z swojej skorupy nieufności i otworzyć się na ludzi. Pozwolić sobie na uczucia, a także nieznane dotąd doznania i spełnienie pragnień. Oboje mają za sobą ciężkie przeżycia, które wpływają na dalszy rozwój historii.

Jedno jest pewne: mamy tutaj do czynienia z dwoma silnym charakterami, ale uprzedzając wszelkie wątpliwości: nie występuje tu motyw hate-love, a bohaterzy nie kłócą się przez większość książki. Na szczęście. Żadne z nich mnie nie irytowało, za to bardzo polubiłam James'a, który okazał się bardzo sympatyczny, natomiast Bianca, choć nieufna i ostrożna w swoich poczynaniach, to bardzo odważna i silna postać.

Jest to seria skupiająca się na pożądaniu, rozkoszy, bólu, strachu, tęsknocie, dominacji i uległości, ale porusza również inne tematy. Relacja łącząca główną bohaterkę oraz Stephana to nieograniczona i dozgonna przyjaźń, która narodziła się w wyniku ciężkich przeżyć, i ukazuje jej wartość. Ten wątek jest jednym z moich ulubionych w serii.

Przez chwilę siedziałam w pełnym zdumienia milczeniu, nie potrafiąc ani wyrazić zgody, ani zaprotestować. Naprawdę tego pragnęłam, mimo że wcześniej nigdy czegoś takiego nie rozważałam. Wiedziałam, że nic takiego nigdy by się nie zdarzyło, gdyby nie to, że pewien miliarder nagle zaczął się obsesyjnie interesować każdym aspektem mojego życia.

Podniebny lot to opowieść o pożądaniu, przekraczaniu granic i skomplikowanych emocjach, zwierająca BDSM, ale też na dalszym planie przyjaźń, sztukę, próby poznawania samego siebie, problemy życia codziennego i teraźniejszości, którą determinuje przeszłość.

W kolejnych częściach wszystkie tematy się pogłębiają, a wraz z biegiem czasu historia nabiera wartości, przemieniając się z typowego erotyka, w romans z wartościami. Jak pierwsza część mi się podobała, tak z drugiej (Pod samym niebem) niewiele zapamiętałam. Nie wiem, czego to kwestia, źle napisana na pewno nie była, ale podobała mi się odrobinę mniej niż pierwsza, może dlatego, że skupiła się głównie na skomplikowanej relacji głównych bohaterów. Wszystko rekompensuje mi trzecia i ostatnia część. Uziemieni pozytywnie mnie zaskoczyła. Była jeszcze lepsza niż poprzednie tomy, bardziej wciągająca, bo już od pierwszych stron, i zupełnie inna. Bohaterzy przechodzą ogromną metamorfozę (na plus, rzecz jasna), walczą ze swoimi wadami oraz próbują rozwiązywać problemy w rozsądne sposoby. Mimo że są dorośli, widać w nich większą dojrzałość niż wcześniej. Wielokrotnie śmiałam się podczas lektury, a zakończenie to największy atut. Choć miałam wiele spekulacji na ten temat, bo schematy zwykle się powtarzają, to dałam się zaskoczyć. Wiele się śmiałam, koniec końcu jeszcze więcej płakałam. A mój ulubiony wątek przyjaźni sięgnął korzeni i został pokazany w niesamowity sposób, z którego mogliby brać przykład autorzy książek o przyjaźni. 

Przeszłość może nas skrzywdzić, jeśli sami na to pozwolimy.

Seria na pewno nie należy do najwybitniejszych. To lekka historia, napisana prostym i wciągającym językiem, z dawką gorących klimatów, humoru, skomplikowanych emocji i więcej niż jednego związku, które poruszają niejeden temat. Z szablonowej książki, z czasem staje się inteligentną, ale nadal lekką opowieścią o różnych ludziach. Całość skupia się na Biance i Jamesie, którzy w głębi duszy pragną innego życia, niż te które prowadzą, ale bohaterzy drugoplanowi nie stanowią jedynie tła. Pokazują tylko, że R.K. Lilley w sprytny sposób porusza trudne tematy, takie jak homoseksualizm, tak by dotarły do czytelnika. 
W dwóch pierwszych częściach standardowo narrację prowadzi główna bohaterka, jednak w trzeciej prawo do głosu otrzymuje również James.
Podczas czytania można się wyluzować, ale najlepiej zarezerwować sobie czas, bo nie gwarantuję, że dacie radę się oderwać na przerwę. Dla niewymagających czytelników, którzy myślą niestereotypowo i nie będą porównywać jednej serii do drugiej to będzie prawdziwa gratka. Mnie spodobała się od początku i z czystym sercem mogę ją polecić, by wspólnie z nią miło spędzić czas.

..To jest najbardziej puste uczucie, kiedy wiesz, że musisz kogoś zranić, żeby poczuć cokolwiek...


Wszystkie książki z serii:

1. Podniebny lot

2. Pod samym niebem.

3. Uziemieni


W przygotowaniu Pan Przystojny <- klik



Za egzemplarze książek dziękuję Wydawnictwu Editio Red. 

sobota, 2 września 2017

Sexy Bastard. Hard | Eve Jagger

Premiera 30.08.2017
Ilość stron: 288


Ryder Cole to arogancki, nieznoszący sprzeciwu właściciel klubu nocnego, który po godzinach zarządza tajnym, podziemnym ringiem, takim, w jakim kiedyś sam zarabiał na życie.
Cassie przeprowadza się z Anglii do rodzinnej Atlanty, by uciec przed demonami przeszłości. Jednak jej sekrety sprawiają, że nie jest bezpieczna, niezależnie od tego, gdzie się schowa.
Ścieżki tych dwojga przecinają się, gdy pewnej nocy do domu Cassie wpada wściekły Ryder, zamierzając odebrać dług, który zaciągnął u niego jej brat. Jednak zamiast niego, zastaje piękną dziewczynę, która nie pozwala o sobie zapomnieć. By ratować brata, wdaje się w układ z nieznajomym mężczyzną i angażuje się w jego interesy. Między nimi szybko wybucha pożar namiętności. Ryder jest jedyną osobą, która może pomóc Cassie zapomnieć o przeszłości, ale ta się o nią dopomina i jest coraz bliżej. Dziewczyna nie ma dokąd uciec, a Ryder nie pozwoli jej tak po prostu odejść.

Od razu po przeczytaniu opisu tej zapowiedzi, wiedziałam, że muszę ją mieć. Czekałam na szpilkach, aż książka do mnie dotrze, a później od razu się za nią zabrałam. Pochłonęłam ją w kilka godzin i chociaż nie do końca było to coś, czego się spodziewałam, bardzo mi się spodobała.

 Narrację pierwszoosobową prowadzą zarówno Ryder, jak i Cassie, dzięki czemu mamy wgląd w myśli i uczucia obojgu bohaterów. Od pierwszej strony czytałam z zapartym tchem, bo takie już robi wrażenie Ryder. Jest typem faceta, u którego wszystko musi iść po jego myśli. Przy okazji jest bardzo przystojny, silny i zniewalający. Mimo to nie jest żadnym oklepanym playboyem. Wręcz przeciwnie, ma drugie wewnętrzne ja, które ukrywa. Nie jest irytujący, ani przesadnie, lecz w zdrowy sposób arogancki, co dodaje mu uroku. Czy muszę dodawać, że faceci w książkach Wydawnictwa Kobiecego zawsze są gorący jak diabli?
Kwestia Cassie jest jedną z ciekawszych w książce, bo wprowadza nastrój tajemnicy. Nie poznajemy sekretów jej przyszłości od razu, lecz musimy poczekać na rozwój akcji i jest to chyba największe zaskoczenie, bo spodziewałam się każdego oklepanego wątku, tylko nie tego, co zaserwowała nam autorka.

Autorka ma lekki styl pisania, który łatwo wprowadza nas do świata Rydera, a z czasem także i Cassie. To miejsce, które dodaje charakteru całemu dziełu i sprawia, że tak bardzo mi się ono podoba. Między bohaterami od początku widoczna jest chemia i to sprawia, że romans jest jeszcze bardziej klimatyczny. Do tego, niczym wisienkę na torcie, mamy wielu silnych i gorących facetów, którym poświęcone są kolejne tomy tej serii. Jak na debiut jest to bardzo dobre dobre dzieło, które czyta się na jednym oddechu, rozpala i trzyma w niepewności, aż do ostatniej strony. Motyw ringu oraz innych szemranych biznesów jest zepchnięty na dalszy plan, więc nie odczuwa się go tak bardzo. Książka skupia się głównie na szybko rozwijającej się relacji między bohaterami.

"Sexy bastard. Hard" to zabawna i emocjonująca opowieść o miłości zrodzonej z przypadku, w której aż iskrzy od namiętności, i o niebezpieczeństwie, które chce cię dopaść. Eve Jagger wykreowała świat, w którym można się zatracić i, w którym chętnie bym zamieszkała. Fani gatunku będą zachwyceni. Ze wszystkich sił polecam tę lekką i przyjemną w odbiorze książkę i sama z niecierpliwością czekam na kolejne od tej autorki, po które, już jestem pewna, sięgnę bez wahania!



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.



Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.